Blog > Komentarze do wpisu

MMR

Droga M,

Dzisiaj dzień zaczął się niezbyt fortunnie- E przyfasolił mi moim telefonem komórkowym prosto w nos i mam piękną śliwę i obolałą kość. Boli nawet jak nie dotykam... ciekawe czy nos ma jakiś limit ciosów które może przyjąć zanim się złamie, bo mam wrażenie że mój już swój limit wyczerpuje. Potem E chciał zobaczyć czemu zakryłam dłońmi twarz i próbował mnie odwrócić i wyrwał mi pokaźną garść włosów. Wtedy dopiero otworzyłam oczy. Tak mnie powitał dzień, wiedziałam że niekoniecznie musi być dobry... Stresowałam się dobrych kilka godzin. Ba! Stresowałam się kilka dni bo od tygodnia byliśmy umówieni na szczepienie. Niestety popełniłam podstawowy błąd, oprócz ulotki w necie poczytałam też tysiąc artykułów i przejrzałam fora. Dramat to mało powiedziane. E dzisiaj chyba wyczuł atmosferę i ćwiczył moją cierpliwość. Był moment, że musiałam wyjść do drugiego pokoju pooddychać głęboko i popatrzeć za okno by ukoić nerwy. Od wczoraj histerie przybrały na sile. Ewidentnie wkracza w jakiś czas buntu. Tak jak potrafi być słodki przychodząc i np dając buziaka tak równie bardzo potrafi ciśnienie podnieść. Wizyta u lekarza również nie przebiegła w ciszy. Tak się darł na sam widok pani doktor że ciężko było rozmawiać a trzeba było obgadać wszelkie za i przeciw i jego stan zdrowia. Póki co gorączki brak ale uprzedzono nas że może wystąpić np po ok 10 dniach wraz z wysypką. Obserwacja dziecka- czas start. Nie polecam czytania czegokolwiek w internecie przed szczepieniami. 

wtorek, 03 lutego 2015, rozmowyzm

Polecane wpisy

  • jestem :)

    Droga M, Dasz wiarę że pojawiam się tu po takim czasie? :) Wiele się u nas wydarzyło. Nie zniknęłam całkowicie bo z niektórymi blogowymi koleżankami mam cały cz

  • Robale... kontynuacja

    Droga M, Zaczęliśmy leczenie tydzień temu. My już zakończyliśmy branie swoich tabletek na robale. E dziś dostał czartą dawkę zentelu. Oficjalnie zentel nie wybi

  • Robale

    Droga M, Chyba już zawsze będę każdy wpis rozpoczynać od słów- wieki mnie tu nie było :) Ano nie było. Pewnie już też nieczęsto ktokolwiek tu zagląda. Wiele się

Komentarze
2015/02/04 12:19:40
Faktycznie z Internetu nie ma co czytać. Tylko, że jakąś wiedzę trzeba mieć do sensownej rozmowy z lekarzem (bo oni to najchętniej o nic by nie zapytali i nic nie powiedzieli) i się kółko zamyka bo człowiek szuka informacji.
Ja mam od wczoraj piękne zadrapanie na środku czoła dzięki Juniorce, to na uchu od strony głowy już prawie znikło ;) a paznokcie obcinam co chwilę
Trzymam kciuki za pomyślne przejście szczepienia
-
2015/02/04 13:11:53
Dokładnie i właśnie dlatego chciałam przeczytać ulotkę ale się "zagalopowałam"...
-
2015/02/04 13:52:51
To ja posłucham rady i nie będę za bardzo się w temat wgłębiać..Trzymam kciuki, żeby nie było ani gorączki ani wysypki! I ukojenia dla nosa życzę :)
-
2015/02/04 16:02:24
Ja też jestem zdecydowanie z tych, które najpierw się naczytają, a potem histeryzują, dramatyzują, panikują i wymyślają sobie najczarniejsze możliwe scenariusze ;) Na szczęście zazwyczaj okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują - ale podczytywać i tak pewnie nie przestanę, bo już mi to w nawyk weszło, żeby wszystko z wujkiem Google konsultować ;)
-
Gość: ja i moje urwisy, *.dynamic.chello.pl
2015/02/04 20:00:22
Ja już dawno doszłam do tego, po każdej informacji stwierdzam że albo śmierć zaraz przyjdzie, albo za niedługo albo już dawno nie powinno mnie być...
-
2015/02/05 20:40:13
O szczepieniach i informacjach w sieci pisałam - nie będę się więc powtarzać.
Co do śliwy to mi raz Szymek podbił oko tak, że wychodzić z domu mogłam tylko w ciemnych okularach. Myślę, że były osoby, które były przekonane, że to sprawka męża ;)
Co do buntu... No cóż, nie pocieszę. Z wiekiem dziecka się tylko nasila :(
-
2015/02/09 12:39:30
Czytanie wpisów w necie nie popłaca - zgadzam się z tym w 100%