Blog > Komentarze do wpisu

Nie my pierwsi, nie ostatni

Droga M,

To były trudne 2 tygodnie... były trudne bo temat żłobka na dobre zawitał w naszym domu. Trudne 2 tygodnie ze względu na łzy dziecka które musiałam oglądać uśmiechając się i ostatkiem sił zachowując pewność siebie. Siły starczało tylko tyle aby zamknąć za sobą drzwi. Potem każda z nas matek siadała tuż obok w szatni i rozpadała się na kawałki. Żadna nie udawała twardzielki. Te które już wróciły do pracy i nie mają wyboru wolały wyjść i nie słyszeć krzyków. A dziewczyny w takiej sytuacji jak ja siedziały i biły się z myślami czy to na pewno dobre rozwiązanie, bo przecież jeszcze rok możemy sobie dać. Wcale nie musi tam być. Mąż w domu z początku nie wykazywał zrozumienia. Czułam się osamotniona bo słyszałam że przesadzam, że to dla niego dobre. Ciężko było myśleć w tamtej chwili o tym w ten sposób. W końcu nie wytrzymałam psychicznie i pewnego dnia zaprowadził Go do żłobka Mąż. Pierwszy telefon jaki odebrałam od niego był z przeprosinami. Dopiero jak zobaczył to na własne oczy tatusiowe serce "załkało". Mąż kilka razy dzwonił tego dnia i wiele razy słyszałam że przeprasza, że nie okazał mi zrozumienia, że nie może przestać myśleć o ich pożegnaniu. Tak mijały nam pierwsze dwa tygodnie, raz było lepiej raz gorzej. Przy rozstaniu zdarzało się tylko skrzywienie ale póki co dominuje jeszcze płacz. Na szczęście chwilowy. Miałam okazję nawet podpatrzeć go jak bawi się z innymi dziećmi w ogrodzie. Wiem, że nie ja pierwsza, nie ostatnia ale wszyscy bardzo przeżyliśmy te pierwsze dni. E wybudza się z płaczem w nocy, w domu po powrocie odreagowuje emocje. Cały czas chce być na rękach, albo kolanach, wszystko wymusza krzykiem, mycie rąk- zapomnij, wchodzenie po schodach- hahaha- wnoś mnie a jak nie to się położę i tak będę leżał. Co z tego że masz jeszcze siatki i siostrzyczkę- wnoś mnie i koniec! Tak właśnie było. Jednego dnia nie wytrzymałam i poszłam po poradę do Pani psycholog która w żłobku udziela porad. Nie miałam serca na niego krzyczeć bo i tak duże zmiany zaszły w jego życiu i ewidentnie sobie z tym nie radził a z drugiej strony bałam się że te złe zachowania utrwalą się. Jak reagować? Po rozmowie poczułam sie trochę pewniej. Taką samą rozmowę odbyła prawie każda mama z naszej grupy- tak dzieciaki w jeden dzień zmieniły zachowanie.

No i te dwa tygodnie wystarczyły aby pojawiły się gile do pasa. I tak się dziwię, że nie odpadł jako pierwszy. Dzisiaj dołączył kaszel i gile u siostry więc mamy już przerwę w adaptacji a ja zwariuję... bo i bez tego nie było lekko. 

niedziela, 13 września 2015, rozmowyzm

Polecane wpisy

  • jestem :)

    Droga M, Dasz wiarę że pojawiam się tu po takim czasie? :) Wiele się u nas wydarzyło. Nie zniknęłam całkowicie bo z niektórymi blogowymi koleżankami mam cały cz

  • Robale... kontynuacja

    Droga M, Zaczęliśmy leczenie tydzień temu. My już zakończyliśmy branie swoich tabletek na robale. E dziś dostał czartą dawkę zentelu. Oficjalnie zentel nie wybi

  • Robale

    Droga M, Chyba już zawsze będę każdy wpis rozpoczynać od słów- wieki mnie tu nie było :) Ano nie było. Pewnie już też nieczęsto ktokolwiek tu zagląda. Wiele się

Komentarze
2015/09/13 22:01:57
Jeny...my przygodę ze żłobkiem zaczynamy jutro... :(
-
2015/09/13 22:59:41
Może nie będzie tak źle. Najgorsze te rozstania, potem mój już sobie daje radę. Niestety niektórzy na syrenie całe 4 godziny przez 2 tygodnie. Trzymam kciuki.
-
2015/09/13 23:02:09
Ależ trudne emocje.. już samo wyobrażenie sprawiło, że serducho mi się ścisnęło. Oby jak najpóźniej takie chwile u mnie, ale rozumiem decyzję u Ciebie. Z czasem będzie łatwiej, chociaż co się naprzeżywacie to Wasze.. Trzymajcie się dzielnie i niech zdrowie wraca, przesyłam dużo pozytywnych myśli :)
-
2015/09/14 11:02:14
Nic nie doradzę, mogę tylko trzymać kciuki, żeby wszystko się ułożyło. Aż mi się serce ściska, jak czytam o takich dziecięcych (i Twoich) emocjach. U nas na szczęście obyło się bez dramatów. Filip chodzi do żłobka od lutego i zawsze z uśmiechem i w podskokach. Chyba mam szczęście.
-
2015/09/14 11:47:42
Dylemat mam bo udało się dostać do państwowego. jeśli zrezygnujemy to przepadnie mam miejsce a za rok gdy będę musiała wrócić do pracy nie będzie mnie stać na prywatny żłobek dla dwójki dzieci :( Ale chodzi tam zaledwie na 3,5 godziny.... taki kompromis... :(
-
2015/09/14 12:17:50
To nie rezygnujcie.. przetrwacie te trudne chwile, a potem będzie już łatwiej. Za rok też by to pewnie podobnie wyglądało, a tak E będzie już miał zaprawę. Miejsca w żłobku byłoby szkoda, u nas nie ma możliwości dostać się do państwowego a prywatne po 800 zł. A tak masz szansę później oddać dwoje do państwowego i może razem dzieciaczkom będzie raźniej się tam wybierać :) Będzie dobrze..
-
2015/09/14 15:34:54
kotimyszkot- jak za prywatne to nie tak źle. u nas prywatne są za 1200 a za państwowe płacimy ponad 500 zł :/ i nie odliczą mi za to że jest tam niepełne 4 godziny tylko
-
2015/09/14 22:09:44
O rany a w jakim to rejonie kraju jest tak drogo?
-
2015/09/15 11:56:23
Nie pierwsi, nie ostatni... niby tak i niby wszyscy to przechodzą, ale gdy widzi się łzy własnego dziecka to już nic nie jest proste. Bardzo trzymam za Was kciuki, a w szczególności za E
-
Gość: ja i moje urwisy, *.dynamic.chello.pl
2015/09/16 19:40:24
Zdrówka, po chorobie okres adaptacji znów będziecie przechodzić...szkoda, że to tak ciężko wszystko przechodzi...
-
2015/09/20 22:30:10
Na pocieszenie dodam, że nasza adaptacja do przedszkola trwała 4.5 miesiąca - płacz, histeria, rozpacz dziecka, nasze wymuszanie na nim. Codziennie zostawałam w domu z niemowlęciem na rękach i wyłam tak samo jak Szymek. Trudno to zrozumieć komukolwiek, kto tego sam nie przeżyje.
Zdrowia i siły!
-
2015/09/30 12:10:35
U nas temat żłobka zaczął się jakiś tydzień po porodzie. Kompletujemy dokumenty, lokalizacja wybrana, zapisujemy dziecko z rocznym wyprzedzeniem.
Jak to wszystko zniose gdy bede tam zaprowadzała Mała?!nie wiem...
Trzymam kciuki za Twoja wytrwałość.