Blog > Komentarze do wpisu

Robale

Droga M,

Chyba już zawsze będę każdy wpis rozpoczynać od słów- wieki mnie tu nie było :) Ano nie było. Pewnie już też nieczęsto ktokolwiek tu zagląda. Wiele się u nas działo. Najpierw nasza mała L chorowała kilka miesięcy. W rezultacie nasza pediatra trafnie zdiagnozowała pneumocystozę- oj napłakałam się ja jak głupia jak miałam skierowanie do szpitala za skierowaniem. Udało się. Przeleczyliśmy- jest zdrowa. Infekcje miewa często niestety ponieważ większość swojego życia w sumie chorowała. To całe chorowanie doprowadziło do głębokiej anemii. Powoli z niej wychodzi. Syn- nasz kochany E poszedł do żłobka ale póki co płacimy co miesiąc tylko za sam fakt że jest do niego zapisany. Ostatnio był tam na początku stycznia. Chorował non stop. Jak złapał katar nie mogliśmy się go pozbyć miesiąc, kolejny miesiąc męczył go kaszel. Zapalenie oskrzeli za zapaleniem. Odporność tak słaba, że aż zaniepokoiła naszą pediatrę. No i u niego również niestety wyszła anemia, nie tak głęboka ale jednak... Trafiłam z dziećmi do hematologa. Poszłam tylko z wynikami. Opowiadam Pani doktor historię dzieci. U L przyczyną anemii rzeczywiście może być ta pneumocystoza ale "syn ma robale- jestem tego pewna"- powiedziała Pani hematolog. . Zabrakło mi słów. Nie wiedziałam też co mam o tym myśleć. Dostaliśmy skierowanie na badania kału ale od razu mnie doktor uprzedziła że bardzo trudno pasożyty wykryć z kału ale spróbować warto. Badaliśmy dzieci na pasożyty, osobno na lamblie. W domu zaczęłam czytać o pasożytach i rzeczywiście wszystko zaczęło się składać w całość. Hematolog uprzedzała że zawsze jest jakaś przyczyna anemii i u niego mogło dojść do zaburzenia wchłaniania właśnie przez inwazję pasożytów. W życiu nie wiązałabym objawów dziecka z robalami. Częste infekcje według nas to była wina żłobka. Poza tym był blady, miał podkrążone oczy, często nadpobudliwy, w nocy budzi się czasami z takim krzykiem że nie sposób go uspokoić, okresowo pojawiają się też bóle brzucha, a od listopada z dziecka o wielkim apetycie zamienił się w totalnego niejadka. Hematolog miała rację- wyszła lamblia. Lada dzień spotkam się z Panią hematolog i najprawdopodobniej zostaniemy przeleczeni wszyscy. Bardzo się tego obawiam, bo tak długo walczyłam o karmienie piersią że teraz nie jestem gotowa jeszcze z tego rezygnować. Mam nadzieję że jakimś cudem będę mogła zostać przeleczona nie odstawiając L od piersi. po raz kolejny miał być post o rzeczach które ułatwiają opiekę nad dziećmi z niewielką różnicą wieku a jest o robalach. Szkoda że ja wcześniej nie wiedziałam tego o pasożytach co wiem teraz, może udało by mi się szybciej pomóc mojemu dziecku. Mam nadzieję że po leczeniu odporność się poprawi bo przyznam szczerze że jestem trochę zmęczona. No i E nie może się doczekać kiedy wróci do dzieci. Być może ktoś ma podobny problem i nie zna przyczyny złego samopoczucia swojego dziecka albo boryka się z alergią. Warto poczytać o pasożytach, szczerze polecam. Statystyki się przerażające niestety. Blisko 80 % dzieci w żłobkach i przedszkolach mają "bogate życie wewnętrzne", wiele z tych dzieci jest nosicielami bezobjawowymi. Tak więc.... kocham żłobek i naszą kochaną piaskownicę gdzie koty urządziły sobie kuwetę..... 

A dzieci... cudowne :) E ma 2,5 roku i gada jak szalony. Jest bystry i kochany. L- ma 10 miesięcy i jej ulubiona pozycja to stanie. Tak bardzo szybko rozwija się przy swoim bracie że nie nadążam :) No i jest taką maminą Lolą że nawet do wc za mną wlezie. Zero szansy na chwilę spokoju nawet tam :)

niedziela, 10 kwietnia 2016, rozmowyzm

Polecane wpisy

  • jestem :)

    Droga M, Dasz wiarę że pojawiam się tu po takim czasie? :) Wiele się u nas wydarzyło. Nie zniknęłam całkowicie bo z niektórymi blogowymi koleżankami mam cały cz

  • Kryzys

    Droga M, Kryzys, kryzys, kryzys. Tak na chwilę tylko wpadłam bo nie ma czasu się po tyłku za przeproszeniem podrapać. Dzieciaki chorują od września. Nie kojarzę

  • choróbska

    Droga M, A u nas choróbska, choróbska i jeszcze raz choróbska. E aż 4 dni chodził do żłobka i dzisiaj powtórka z rozrywki. Codziennie obiecuję sobie, że w końcu

Komentarze
2016/04/10 23:15:20
Witaj po przerwie, zaglądamy co jakiś czas, ale nie dziwię się, że tak Cię tu mało.. Tyle przejść z chorowaniem dzieci, aż szok. Też się obawiam tych piaskownic, pasożytów i zarazków wszelakich. Mam nadzieję, że uda Wam się szybko wybrnąć i nabrać odporności. Zdrówka życzę, by dzieci mogły cieszyć się każdym dniem, a Wy nimi :))
Pozdrawiam serdecznie!
-
2016/04/10 23:51:23
kotimyszkot- dziękuję Kochana! :) Piaskownice do zuoo. Wczoraj w radiu była audycja właśnie o lambliach i cenną informacją było że administracje muszą wymieniać piach w nich 2 razy do roku inaczej dostają mandat jak się zgłosi. Ponoć lamblie sanepid na teraz na tapecie bo niestety jest dość popularne. Ja podejrzewam bardziej żłobek bo po piaskownicy od razu zawsze dziecku odkażałam ręce a po powrocie przebierałam w czyste ubranie :/ Zawsze byłam przewrażliwiona na tym punkcie a i tak nie udało mi się dziecka uchronić :( Mimo wszystko cieszymy się każdym dniem :) Może póki co Młody z matką w domu ale staję na rzęsach aby się nie nudził :)
-
2016/04/11 00:29:03
no proszę, dzięki za notkę - w sumie jakoś olałam temat pasożytów, bo uznałam, że skoro myjemy ręce jak maniacy, to wystarczy. a tu może nie wystarczyć. dzięki:*

trzymam kciuki, żeby szybko udało się doprowadzić maluchy do "stanu używalności";-) i żeby oboje lepiej się poczuli, dla nich to przecież ogromne obciążenie, takie ciągłe infekcje. pamiętam, jak ja miałam jeden taki rok, że ciągle mi się coś działo. pozdrawiamy serdecznie!
-
2016/04/11 11:20:46
nie zapominamy i zaglądamy co jakiś czas. Ty przecież też o nas pamiętasz i jak masz czas to zaglądasz i zostawiasz ślad. Kurcze, przekichane z tymi robalami (ja jako dziecko też miałam lamblie). Dobrze, że mimo wszystko dzieciaczki ładnie się rozwijają i możesz z tego czerpać radość. A intymność... no cóż... ;)
Pozdrawiam :)
-
Gość: Ja i moje urwisy, *.dynamic.chello.pl
2016/04/11 11:49:08
Moje tytuły do postów będą tak samo brzmieć, o ile o blogu nie zapomnę...
Ja w lutym odrobaczałam całą rodzinę, choć u nas to standard zawsze na jesieni Ale pies coś przytargał i syn narobił paniki, potem okazało się to sznurowkami ale leczenie przeprowadzone. Są fajne syropki w zielarskim, ja je sporadycznie na wiosnę stosowałam, pediatra wyraził zgodę żeby młodemu podać choć nie ma roku., ale i tak co chwila coś łapią. Zaczynam wątpić że dinozaury wymarły od meteorytu , wykonczyły je wirusy.