RSS
sobota, 28 stycznia 2012

Kochana M,

Byłam u lekarza, tak tylko profilaktycznie sprawdzić czy wszystko ok, bo dawno nie byłam. Tym bardziej że ostatnio miałam kilka dolegliwości a obiecałam sobie nadrobić zaległości i zacząć dbać o swoje zdrowie. Oczywiście pierwsze pytanie czy planuję ciążę. Planuję ale nie potrafię określić terminu. Rok, dwa? Nie chciałam się przyznać że chcę choćby dzisiaj. Nawet ostatnio mi się śniło, że byłam na zakupach z córką. Miała już około 2 lat, długie ciemne kręcone włoski. Bardzo ładne dziecko, po mamusi:) Nie zgadzał mi się tylko kolor włosów, bo moje dziecko z tego co mnie nauczyli na zajęciach biologii będzie miało włosy jasne. Gdy się obudziłam nadal to czułam. Nie potrafię tego uczucia określić jednoznacznie. Połączenie dużej dawki miłości, radości i dumy. Było mi smutno, że to tylko sen. Póki co okazało się, że o dziecku mogę jedynie śnić bo owulacji ani widu ani słychu. Poczułam się jakby ktoś zdzielił mnie prosto w ryło. Jak to tak? Ja? Jaki jest powód? Co dalej? Setki pytań miałam w głowie po wyjściu z gabinetu. Nie spodziewałam się, że coś będzie nie tak. Poczułam strach, że przede mną kolejne problemy a nie wiem czy znajdę siłę aby cały czas iść pod wiatr. Z drugiej strony skoro i tak nie zdecydowaliśmy się starać o dziecko właśnie teraz to jak w przypadku gdy sytuacja będzie się powtarzała będzie przewidziane leczenie. Wracałam od lekarza pociągiem wpatrzona tępo w widoki za oknem a wyobraźnia szalała. Co jeśli się okaże, że nie będę mogła mieć dzieci. Zostawi mnie? Ja sama odejdę aby mógł założyć normalną rodzinę? Próbowałam myśleć pozytywnie ale ta informacja nie dawała mi spokoju. Wróciłam do domu, nie umiałam w tamtej chwili na ten temat rozmawiać. Dopiero teraz doszło do mnie, że po takim roku jaki miałam nie powinnam się dziwić, że coś w tych sprawach nie działa. Stres zrobił swoje. Teraz ja muszę zrobić swoje. Nie wiem jeszcze jak ale muszę cofnąć negatywne skutki ostatnich zdarzeń. Obiecałam Ci przecież, że wszystko będzie dobrze. Zapewniłam Cię, że nie masz się martwić, więc się nie martw, tylko wspieraj mnie, dodawaj mi sił, bo staram się między innymi dla Ciebie.

19:30, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2012

Po raz drugi tej zimy spadł śnieg. Jest biało, czysto, niewinnie i pięknie ale jedynie za oknem. Dziwnie się czuję. Jest mi smutno znowu. Uświadamia mi to upływający czas. Kolejna pora roku bez Ciebie. Próbuję sobie przypomnieć czy lubiłaś zimę. Co roku był ten sam problem. Ciężko było Ci kupić buty, które nie przemokną ale zeszłej zimy kupiłaś sobie chyba w końcu takie które były ok. Pamiętam, jak Ci mówiłam że są bardzo ładne. To była też pierwsza zima, w której udało Ci się nie przewrócić na śliskich pokrytych lodem chodnikach. Wszyscy brali to już za tradycję- przymrozi, to znaczy że będzie zbity tyłek. W końcu sama się z tego śmiałaś. Zeszłej zimy nie miałaś zbyt wielu okazji chodzić ulicami, ponieważ większość czasu spędziłaś w szpitalu. Tamten czas jakby był wczoraj. Dzisiaj jest dzień babci. Na pewno dostałabyś jakieś piękne laurki od wnuków. Uśmiechałabyś się. Chcę wierzyć, że gdziekolwiek jesteś się uśmiechasz. Chciałabym mieć pewność że u Ciebie wszystko ok, łatwiej by się żyło. Tymczasem wszystko jest w sferze wiary. W dniu pogrzebu ksiądz z którym rozmawiałam powiedział, że nie zawsze otrzymujemy to czego sobie życzymy i to właśnie różni religię od magii. Nie jest łatwo i bywają chwilę gdy chciało by się to życie "odczarować". Póki co staram się wierzyć ze wszystkich swoich sił.

23:34, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2012

Kochana M,

Dasz wiarę. Prawie wykończyła mnie sraczka. Od niedzieli prawie 40 stopni gorączki i toaleta co 3 minuty. Straszyli mnie szpitalem zakaźnym, że niby odwodniona jestem. Bałam się bo ponoć mogły mi przestać funkcjonować nerki. Nawet bym i poszła do tego szpitala, gdyby to nie był zakaźny, bo znając moje szczęście idę ze sraczką a wychodzę z gorszą zarazą. Zapytałam nawet czy nie ma innej możliwości bo sama chciałam poczuć się lepiej ale ponoć wszech sraczkę tylko tam kierują. Pomyślałam wtedy o Tobie. Ty wiesz najlepiej jak to jest nie chcieć leczenia szpitalnego a my wszyscy wiemy lepiej co jest dla Ciebie dobre. Teraz chyba bardziej Ciebie rozumiem. Najbardziej wkurzała mnie bezsilność. Nadal mnie wkurza. Ryczeć mi się chce. Nie chciałam być sama bezsenną nocą w pokoju szpitalnym. Wolałam być tutaj bezsenną nocą. Ale nie sądziłam że będę sama też w czasie dnia. Chociaż... ostatnio wyraźnie czułam Twoją obecność. Nic się nie martw. Jestem jeszcze słaba ale dochodzę do siebie. Antybiotyk zadziałał a ja wlewam w siebie tyle wody ile daje rady.

20:20, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 stycznia 2012

Tak to właśnie jest w internecie. Jest anonimowo. Widzę to jako wielki pokój w którym siedzi sporo ludzi ale nikt się tak naprawdę nie zna. W życiu realnym czasem jest podobnie, z taką różnicą że nie mogę zawsze mówić o tym co dla mnie ważne i bardzo boli, bo temat nie jest wygodny. Próbuję  się dostosować ale nie bardzo mi to wychodzi a mówić o tym muszę i chcę. Dlatego zapraszam Cię Droga M do tego wielkiego pokoju w którym wszyscy są anonimowi. Usiądźmy i porozmawiajmy o tym co się stało i jak bardzo się zmieniłam, choć na pozór jestem taka sama. I nie zwracajmy uwagi na to, że ktoś nas słyszy. Nikt nas nie zna. Kochana M już nigdy Cię nie zobaczę ale bardzo tęsknie za naszymi rozmowami. Teraz mogę Ci wszystko opowiedzieć.

19:52, rozmowyzm
Link Komentarze (1) »