RSS
czwartek, 17 stycznia 2013

Droga M,

Ależ mnie dzisiaj nosi! PMS to zło. to bajzel w hormonach, emocje nie do opanowania. Lepiej w taki czas nie wchodzić w żadne poważniejsze rozmowy. Ba! Lepiej nie wchodzić w żadne rozmowy! Najlepiej schować się pod kocem z kubkiem zaparzonej melisy. Ja wdałam się dzisiaj w niepotrzebne rozmowy, wypiłam melisę i teraz mnie boli. To nie do wiary żeby mi nawet melisa szkodziła! Stwierdziłam dzisiaj, że siostry zakonne to bardzo miłe osoby, pełne cierpliwości. Jak one radzą sobie gdy zalewa je burza hormonów. Wybuchają? Złoszczą się? Dzisiaj taka jedna bardzo przemiła siostra 15 minut walczyła z drukarką, która nie chciała wydrukować mojego zaświadczenia. We mnie się gotowało jak widziałam że pali się lampka która mówiła że gdzieś tam papier wcięło a ona uparcie włączała i wyłączała urządzenie myśląc że to załatwi sprawę. Modliłam się, owszem. Aby wyciągnęła toner, bo to ewidentnie tam. Nic. Potem się modliłam aby pozwoliła sobie pomóc. Pozwoliła. Pomogłam. Wcięty papier był tam gdzie myślałam. Jakże szczęśliwa była, obie byłyśmy. Ja tłumiąc poddenerwowanie spowodowane zapewne hormonami, nie sytuacją chciałam jak najszybciej wyjść. A ona? Na jej twarzy zero śladu jakiejkolwiek negatywnej emocji. W robocie już by drukarka kopniaczka nie kontrolowanego dostała. Może mam jednak zły charakter. A może siostry zakonne są lepszymi kobietami, kobietami których emocje nie ponoszą. Głos milutki, twarz pogodna, miła dla ludzi. Normalnie cud malina. Miło spotykać miłych ludzi. Zaświadczenie mam, PMS mam i z wieczora niepotrzebną rozmowę też miałam ale w rezultacie mimo wszystko dzień wyszedł na plus.

22:12, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 stycznia 2013

Droga M,

Tak dużo się ostatnio dzieje. Przez długi czas nic, stagnacja. Zastanawianie jak to będzie dalej. A tu szast prast w jeden dzień wyjaśniło się wszystko. Życie rozpędziło się i w końcu przyszedł czas aby ochłonąć, zatrzymać się i pomyśleć. W czerwcu będę żoną. Jakoś mnie to specjalnie nie przeraża bo od kilku lat żyję jak żona ale mimo wszystko muszę się odnaleźć w nowej rzeczywistości w której wszystko będzie oficjalnie nazwane. Ja oficjalnie będę nazywać się inaczej, jest mi smutno bo już inaczej niż Ty. Ale tak poza tym się cieszę. Obroniliśmy się przed weselem, impreza będzie całkowicie w naszym stylu na świeżym powietrzu, oby pogoda dopisała. Tak bardzo mi Ciebie brakuje. Pamiętasz? miałaś mi pomóc wybrać sukienkę jak przyjdzie czas planowania mojego ślubu. Z racji tego że zabrakło Twoich rad a ja jestem anty weselna sukienka została zamówiona z Chin. Piękna jest i tania i szyta specjalnie na mnie. Koleżanki oczy przecierają ze zdumienia, że jak to tak? taka olewka w kwestii sukni? Żadna olewka drogie panie, tylko zdrowy rozsądek. Cena satysfakcjonująca, wygląda jak powinna a i uniknę chodzenia po salonach w którym z pewnością kilka razy szlag by mnie trafił a i czas na ewentualnie poprawki będzie. Gdzie tu olewka? I tortu z sowy za tysiaka też nie będzie. I kto teraz będzie płakał nad moim panieństwem jak w Koglu Moglu? Nikt, dlatego mi smutno. Jakoś muszę sobie poukładać w głowie że nie będzie Cię tam ze mną, że nie doczekałaś. To niesprawiedliwe. Ale wiem, że byłabyś teraz szczęśliwa. W końcu spełnię daną Ci obietnicę a przynajmniej jedną z nich. Dobranoc Kochana.

22:26, rozmowyzm
Link Komentarze (2) »