RSS
piątek, 21 lutego 2014

Droga M!!!!!

AAAA!!!!!!!!!!!!!!! Są! Już są na świecie bliźniaki. G spisała się świetnie, choć i tak wykonali cesarskie cięcie. Nie znam szczegółów i nie mogę się doczekać kiedy się dowiem czegoś więcej :) Kanałami dowiadywałam się i ponoć coś było nie tak ale finał na szczęście był szcześliwy.  A G chyba się stresowała, bo zadzwoniła dzisiaj do mnie o 6:15, że się skurcze pojawiły. G, jeśli to przeczytasz to jestem z Ciebie taka dumna. A teraz witaj przygodo :) Jestem ciekawa jej wrażeń. Narodziny dziecka to są emocje jedyne w swoim rodzaju, tego nie da się wyrazić słowami. Cieszę się, że G już te emocje zna. A ja poryczałam się jak dostałam smsa od jej Męża. To takie szczęście jak się dzieci zdrowe rodzą, błogosławieństwo od losu. Jestem dzisiaj taka wzruszona :)

14:39, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »
czwartek, 20 lutego 2014

Droga M,

Nigdy nie sądziłam, że to powiem ale uwielbiam mój pakiet medyczny. Noc miałam okropną bo towarzyszył mi bardzo duży ból. Zatoki się zbuntowały i wręcz nie mogłam oczu otworzyć, gardło nie pozwalało mówić. Miodzio. Zwlekłam się rano naszprycowałam paracetamolem i zaczęłam dzień od telefonu do lekarza. Nie wyobrażałam sobie łażenia po przychodniach i jak panisko zamówiłam sobie wizytę domową. Lekarz przyjechał do mnie po dwóch godzinach. Zbadała, poradziła i poszła. Mam dzwonić do niej bezpośrednio gdybym jeszcze czegoś potrzebowała- szok! Póki co będziemy próbowali dzisiaj sobie poradzić bez antybiotyku ale recepta leży gotowa by ją zrealizować. Poradziła inhalacje z soli fizjologicznej, hmm będę musiała sprawdzić cenę, może uda się kupić używany, dokupię tylko maseczki w aptece. Poradziła to zwłaszcza dla Erysia gdyby się przytrafiło, że matka go zarazi, a i matce pomoże.

10:48, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
środa, 19 lutego 2014

Droga M,

A ja od wczoraj znów mam gile do pasa :( Sama bym teraz chciała aby się ktoś mną zaopiekował ale nie ma to tamto trzeba się spiąć i dać jakoś radę. Martwię się aby nie zarazić Młodego. Póki co jest dobrze i mam nadzieję, że tak zostanie. Pewnie czeka mnie kolejna średnio przespana noc, bo przy każdym kichnięciu i smarknięciu Młody się wybudzał więc musiałam wychodzić a w dzień nie ma szansy już na drzemkę. Nie to, że się skarżę ale jakże pięknie by było gdyby nie to przeziębienie, teraz jest jedynie prawie pięknie. Lecę się choć na chwilę położyć przed karmieniem.

21:28, rozmowyzm
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 lutego 2014

Droga M,

Wczoraj mieliśmy z Młodym ciężki dzień :) Spał tylko dwie godziny między 15 a 17, reszta to kilku minutowe drzemki po których funkcjonował pół godziny i znowu było marudzenie. Oj było ciężko, nie mogłam się doczekać powrotu Męża z pracy. A wieczorem Eryś był już tak zmęczony, że utulenie go do snu było nie lada wyczynem. Płakał i płakał, no i mama musiała wkroczyć do akcji. Poszliśmy sobie do sypialni, włączyliśmy pozytywkę która wyświetla kubusia puchatka na suficie i się wyciszaliśmy. W końcu udało się go położyć. Wymyśliłam sobie, że póki co na wygodnej kołdrze męża, zaśnie snem głębokim to go przełożę do łóżeczka. Najważniejsze było aby zasnął. Spodziewałam się też szybkiej pobudki, bo nie zjadł swojej standardowej porcji MM. Cały dzień był tylko na piersi, nie miał apetytu ale to pewnie przez szczepionkę. No i tak sobie leżeliśmy od 22, pozytywka grała, ja synka głaskałam po główce. No i się obudziłam o 5:30 jak Młody zgłodniał :) Nie umyta, nie przebrana w piżamę i z synem obok ale bez Męża. Znalazłam go w drugim pokoju na niewygodnej kanapie. Syn tak słodko spał, że nie miał serca go ruszać. Nawet mnie wzruszył :) Ja już sensu w myciu się o tej godzinie nie widziałam. Umyłam tylko zęby, zarzuciłam piżamkę, przewinęłam i nakarmiłam Erysia i całą trójką poszliśmy spać aż do 9 rano :) Ależ się wyspałam. Ciekawe jak będzie dzisiaj. Coraz dłuższe te nocne przerwy w karmieniu. 

22:08, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
piątek, 07 lutego 2014

Droga M,

Nie zaszczepili mi dziś syna. Podczas badania przyznałam się, że w nocy miałam dreszcze i bolała mnie każda kość i że mam temperaturę 35,5. Mamy poczekać do wtorku i zobaczyć czy u Młodego nie rozwinie się jakaś infekcja. Czuję się już trochę lepiej. Teściowa dzisiaj mówiła, że dokładnie takie same dolegliwości miała w nocy. Chyba wirus jakiś... A Eryś marudny dzisiaj wyjątkowo. Cały czas mu coś nie pasuje i to akurat dzisiaj kiedy sama nie czuję się najlepiej. Na szczęście nie zachowuje się jakby coś go bolało. Piszą w internecie, że 14 tydzień to czwarty skok rozwojowy, który poważnie da się rodzicom we znaki. O jakże ten mały dzwoniec dzisiaj nami porządził :) Eryk dzisiaj skończył 3 miesiące :) i jak cudownie, że nadal sporadycznie daje się nabierać na dźwięk suszarki z youtuba. Nie wiem który szybciej zasnął, syn czy mąż? :)

23:00, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
czwartek, 06 lutego 2014

Droga M,

No to sobie poszliśmy... Film był o 17:10. Chwilę przed 16 przyjechał teściu, zostawił samochód teściowej żeby mogła na czas przyjechać. Dziadek postanowił podejść do Młodego. Wcześniej unikał jakiegokolwiek kontaktu, nie wziął go ani razu na ręce. Pozostawię to bez komentarza ale tak jest. No i dzisiaj jak Eryczek dziadka zobaczył, chwilę się przyglądał i tak się rozryczał jak jeszcze nigdy. Pierwszy raz się kogoś przestraszył. Nie mogłam dziecka przez 15 minut uspokoić. Byłam w szoku, bo wcześniej tak nie reagował na nowo poznane osoby. Czas uciekał a teściowej nie było. My wyszykowani, makijaż gotowy, obiad zjedzony, Młody najedzony, przewinięty a tu dupa. Babcia pojawiła się o 17:10 jakby nigdy nic. Eryk zareagował na nią tak samo jak na dziadka. Uspokajanie go zajęło kolejne 15 minut. Koło 17:30 zapanował spokój, a warunkiem spokoju było nie oglądanie babci i dziadka. Do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że się uda, bo przecież jeszcze pół godziny reklam przed filmem puszczają. Dupa. Mąż zły na matkę, ja w szoku że Eryk tak zareagował. Babcia chodziła z poczuciem winy. Nie mogła sobie miejsca znaleźć i w ramach rekompensaty zrobiła nam kopytka. Wolałam film niż kopytka. Dziadek zły na babcię, ale słowa nie mógł powiedzieć. Jak już wyszli spojrzeliśmy z mężem na siebie i nie wiedzieliśmy czy śmiać się czy płakać. No chciałam, serio serio chciałam wyjść zobaczyć ten film :)

19:01, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »

Droga M,

Mąż zaplanował na dzisiaj dla mnie niespodziankę ale szwagierka się wygadała i wszystko wyszło na jaw. A mianowicie plan był taki, że dzisiaj teściowa do nas przyjeżdża aby zająć się Erysiem a my wychodzimy do kina. Wpadłam w panikę normalnie jak to usłyszałam. Gdyby nie szwagierka to bym scenę zrobiła że ma zapomnieć, że takie rzeczy ma ustalać ze mną a nie z teściową i generalnie bym się obraziła. Pomyślał by że jestem niewdzięczna i walnięta a nie domyślił by się,  że najnormalniej w świecie nie chcę zostawiać syna z teściową. To nawet nie chodzi o to że to teściowa. Z nikim nie chcę zostawiać dziecka. Jak mąż z nim zostaje to jakoś taka spokojniejsza jestem, bo moje uwagi są brane do serca. Teściowej jakoś się krępuje nakazywać jak ma się zajmować moim dzieckiem, ale mus to mus. Mamy zupełnie inne podejście do tematu. Od dwóch dni przygotowuję się psychicznie na dzisiejsze popołudnie. Niby film chciałam zobaczyć ale niekoniecznie w kinie z dala od dziecka. Wiem, że skoro chce mi się płakać na samą myśl że mój syn zostanie pod opieką kogoś innego znaczy że czas najwyższy wyjść  z domu. Dlatego zgodziłam się, z miną lekkiego focha ale się zgodziłam. Na szczęście mąż rozumie moje obawy. Czuję się bardzo niepewnie mimo że wszystko zaplanowałam co do minuty. Pewnie będę w czasie filmu smsy pisać :) Przyznam też że teściowa nie będzie miała łatwego zadania, bo trafi na godziny kiedy jest marudny, bo zmęczony. Wiem, powinnam być wdzięczna że mąż chce spędzić ze mną trochę czasu ale jakoś tak mi wewnętrznie smutno :( Może się Eryś nie zorientuje jak dobrze pójdzie że mamusi nie ma choć marne szanse bo film trwa 2h10 min!!! do tego pół godziny reklam, będzie wył- to pewne. 

14:17, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
środa, 05 lutego 2014

Droga M,

Dzień był dzisiaj spokojny, choć życie już mnie nauczyło że nie powinnam chwalić dnia przed zachodem słońca. Tym razem zaryzykuje. Młody obudził się z uśmiechem, który rozkłada mnie na łopatki. Zjadł ze smakiem śniadanko, beknął sobie zdrowo po jedzeni, chwilę sobie pogadaliśmy i się jeszcze pośmialiśmy i wzięłam się za ogarnianie siebie. Zjadłam śniadanie, szybka toaleta, zniosłam na dół wózek, przygotowałam Młodego i poszliśmy na codzienny spacer. Słońce pięknie świeciło, nigdzie się nie musiałam spieszyć. Szłam i myślałam o wszystkim i o niczym i nagle zaczepił mnie jakiś stary bezzębny facet. Z automatu nastroszyłam piórka bo nie lubię takich mądrości pijaczków. Powiedział z uśmiechem" Ale ma pani dobrze, gdyby nie ten mały to by pani z domu nie wyszła". Po czym życzył miłego dnia i sobie poszedł. Miał dziad racje, oj miał- mam dobrze. Gdyby nie Eryk pewnie bym siedziała w korporacji i realizowała ich plan a tymczasem uskuteczniam codzienne spacery z synkiem. 

No i przy okazji dzisiejszego spaceru zaszłam do przychodni i zapisałam Młodego na piątek na szczepienie. Nic już nie stoi na przeszkodzie, kataru nie ma, konsultacja neurologiczna była. Teraz przygotowuję się psychicznie...

19:29, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 03 lutego 2014

Droga M,

Młody jest z nami od prawie 3 miesięcy. Był to czas najcudowniejszy na świecie ale też bardzo trudny. Trudny ze względu na słabe samopoczucie fizyczne ale też wielkie zmiany hormonalne i towarzyszące temu zmęczenie. W teorii było to wszystko dużo łatwiejsze. Walczyłam z tym, dosłownie. Walczyłam z tym aby nie okazywać słabości, prosić o pomoc tak aby nie prosić, nie rozmawiałam tak szczerze o tym co mnie trapi. A trapiło wiele. Czasem miałam dość i czułam w związku z tym ogromne wyrzuty sumienia. Do tej pory jeśli spotykałam się z młodymi matkami to były to spotkania zaplanowane i widziałam je uśmiechnięte i zadowolone w świeżym makijażu. Myślałam, że ja też tak będę wyglądać. Dopiero teraz wiem, że świeży makijaż miała bo robiła go na ostatnią chwilę, włosy czyste bo już tydzień wcześniej zaplanowała sobie że umyje je na dzień przed wizytą aby zaoszczędzić na czasie a zadowolona bo w końcu coś się dzieje, jest z kim porozmawiać. Dzisiaj pękłam i miałam szczerą rozmowę z inną młodą mamą. Wylałam żale, że jestem słabszą jednostką bo mimo że Młody ma 3 miesiące ja nadal jestem zmęczona, niewyspana, nieumalowana i w dresach. Dowiedziałam się, że nie różnię się wiele od innych młodych mam. Ulżyło mi i jednocześnie nie będę ukrywać że chwilami jest ciężko. A co do innych problemów.. są ale nie będę o nich wspominać. Zostawię to dla siebie. Kiedyś dodawało mi siłę to, że któregoś dnia będę miała Eryka a teraz czerpię siłę z tego że jest. Patrzę na niego i czuję że rosnę w siłę. Byle do wiosny :)

15:48, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »