RSS
piątek, 27 lutego 2015

Droga M,

Z Fasoliną rozpoczęliśmy 24 tydzień. Jeszcze 14 tygodni do donoszenia ciąży. To nieprawdopodobne jak ten czas leci, przecież dopiero się dowiedziałam że beta wzrosła a tu brzuch wyskoczył, że coraz mniej mi wygodnie. Według usg Fasolina waży około 830 g, nie wiem czy to sporo czy nie. Przyznam że nie mam pojęcia ile ważył na tym etapie E, czy miałam z nim w ciąży mniejszy bądź większy brzuch, nawet nie pamiętałam o wielu dolegliwościach towarzyszących ciąży. Od kilku dni coś mi się chyba tam rozciąga bo odczuwam w okolicy pępka chwilami taki żywy okropny ból, że aż byłam zaniepokojona ale lekarz mnie uspokoił. Wszystko póki co ok. Z dobrych informacji pozbyłam się paciorkowca, za dwa tygodnie kolejny wymaz. Mam nadzieję że cholerstwo już nie wróci...

No i moja nowa maszyna kilka dni temu dotarła, zaprzyjaźniamy się. Póki co ją uwielbiam i nie żałowałam zakupu ani przez chwilę. Pierwszego dnia naprawiałam wszystkie podkoszulki w domu które się zaczęły siepać, Mąż się też ucieszył bo naprawiłam mu bluzę i kurtkę zimową :) Ale następny dzień należał już tylko do nas, do mnie i do mojej nowej maszyny :) Wydałam kupę kasy na tkaniny więc roboty mam na co najmniej 2 miesiące :) Wczoraj postanowiłam uszyć E czapkę na wiosnę z dresówki. Z racji tego, że była już 22 mimo że miałam zrobione wymiary jego główki postanowiłam pójść na łatwiznę i skorzystałam z wzoru umieszczonego w necie. Pani zapewniała że czapka będzie dobra dla dziecka 18 miesięcznego. Czułam przez skórę, że może być za mała i dokładnie tak się stało. Dzisiaj mam powtórkę z rozrywki ale dorobię do niej od razu komin. Mąż chce taki sam do kompletu ale nie wiem czy usiedzę tyle jednego wieczoru, może i sobie dorobię jakąś bardziej kobiecą wersję... :)

08:34, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 23 lutego 2015

Droga M,

Ostatnio poczułam się troszkę lepiej i całe szczęście bo akurat mnóstwo spraw było do załatwiania, sporo jeżdżenia. Oczywiście wszystko robię już dwa razy wolniej i dużo bardziej słucham swojego organizmu. W ostatnich dniach raczej prosiłam aby Mąż mnie woził w miejsca w których musiałam być aby jak najmniej się męczyć. Do tego mieliśmy akurat zamówienie na sesję noworodkową i zachciało mi się uszyć dwa kompleciki bo dawno nie zakupiłam nic nowego. Jak odkurzyłam maszynę do szycia tak nabrałam ochoty na więcej. Dzisiaj Mąż zawiózł mnie do chyba najlepszego sklepu z tkaninami w moim mieście. Odkryłam go dzisiaj grzebiąc w internecie i od razu musiałam tam pojechać. Kupiłam piękny polar minky i inne materiały i będę szyła kocyki dla swoich dzieci :) Dokupiłam również tkaninę na komplecik do sesji ale w sumie nada się również na wiosenną czapkę dla E jeśli coś zostanie. Ale oczywiście na tym nie poprzestałam- zakupiłam sobie nową maszynę do szycia i powinna być u mnie za około 2 dni :) Jestem spłukana ale bardzo zadowolona bo żyje się raz a mi się również coś od życia należy. Może uda mi się sprzedać swoją starą maszynę do szycia więc suma sumarum nie będzie tak źle. Dzisiaj E wszedł na wyższy poziom dokazywania :) Z rana przytulaśny i całuśny podczas powrotu ze spaceru zamienił się w takiego łobuza że myślałam że się rozpłaczę na klatce schodowej :) Położył się na podłodze piętro niżej i ani myślał wstać na nogi. Przyznam, że to iż wchodzi już sam trzymany za ręce bardzo ułatwia mi spacery. Niestety dzisiaj się zbuntował i taki stan utrzymał się do wieczora. Miał jakiś gorszy dzień, uderzył się chyba dzisiaj tysiąc razy, raz rozcinając wargę o stół. Ale chyba hitem było jak weszłam do jego pokoju i zobaczyłam go stojącego na stoliku edukacyjnym. Jedną ręką trzymał się parapetu, drugą zajmował się roletami i wyglądał sobie przez okno. Aż mi się ciepło zrobiło...Łobuz jeden! Energia go rozpiera :) Fasolina z kolei ostatnio chyba przybrała sporo na wadze, bo brzuch nagle wystrzelił do przodu. Dzisiaj odczuwam bardzo nieprzyjemny kłujący ból, jakże znany z pierwszej ciąży... Ewidentnie jakieś wiązadła się rozciągają bo aż się wyprostować nie mogę. Mam nadzieję, że to tylko dzisiaj bo słabo widzę jutrzejszy dzień ale i tak mam w planie relaks i spokój oczywiście w połączeniu z opieką nad 15 miesięcznym E :) Czy wspominałam że spać w nocy nie mogę? Przez to chodzę troszkę nieprzytomna w ciągu dnia. Byle do wiosny :) Dobrze że test glukozy za mną, na szczęście zdany na 5 :) Przyznam że poszło dużo gładziej niż w pierwszej ciąży.

21:04, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »
niedziela, 15 lutego 2015

Droga M,

Wczoraj dzielnie leżałam. Odpuściłam rodzinny spacer na który czekam cały tydzień. I chyba to trochę pomogło, bo dziś rano czułam się znacznie lepiej. No ale ja jak to ja postanowiłam wykorzystać lepsze samopoczucie i wyjść krótko pospacerować z chłopakami. No i dupa. Ledwo z auta do domu doszłam tak się kurczyć zaczęłam. Dzisiaj już nie wstaję z kanapy i mam nadzieję, że jutro będzie brzydko szaro buro i będzie padało i nie będzie mnie ciągnęło na spacer. Leżakowania ciąg dalszy.

15:28, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »
piątek, 13 lutego 2015

Droga M,

Trochę mnie nie było. Nie było mnie z wielu powodów. Głównym i podstawowym są  skurcze przepowiadające, które wróciły ze zdwojona siłą :/ Do tego E miał katar, potem troszkę gorączkował po szczepionce i doszły jeszcze problemy rodzinne. Nie skarżę się, że skurcze sprawiają mi ból, że chodzić nie mogę, że wstać z kanapy wtedy ciężko,  że utrudniają mi życie, to zupełnie nie o to chodzi. Podupadłam psychicznie bo wiem, że mogą one powodować skracanie szyjki. W takiej sytuacji powinnam się oszczędzać i słuchać swojego organizmu. Ciąże planowałam, wiedziałam że będzie ciężko jednocześnie opiekując się małym dzieckiem ale jakoś naiwnie byłam przekonana, że tym razem takie sytuacje mnie ominą. Powiem szczerze że skurcze są o wiele bardziej dotkliwe niż z E, a wiadomo jak to się skończyło. Staram się myśleć pozytywnie ale czasem jak zasypiam to taki lęk mnie ogarnia. Przecież wiem z czym się wiąże przedwczesny poród. W naszym przypadku wszystko skończyło się dobrze i nie mam prawa marudzić. Ale niestety w tej ciąży jestem bardziej świadoma zagrożeń. Niech ktoś mi powie, że miał takie silne skurcze tak szybko i wcale się to nie skończyło skracaniem szyjki i wcześniakiem. Nie chcę powtórki z rozrywki :-( Od dziś zaczynam myśleć że się uda, musi się udać. Przecież już pokochałam Fasolinę i nic jej się nie może złego stać. Wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze. Rozpoczęłam tydzień 22, czyli jeszcze 16 do donoszenia ciąży. Uda się, uda się, uda się... To źle zazdrościć ale tak czasem czuję jak czytam albo słyszę od innych ciężarnych że czują się rewelacyjnie, że mogą góry przenosić. Jakże mi by takie znoszenie ciąży ułatwiło opiekę nad E. Zazdroszczę i wcale się tego nie wstydzę. Ale muszę wierzyć że wszystko skończy się dobrze. Najważniejsze że szyjka jeszcze cała i zdrowa :)  No i zdjęcie pamiątkowe z połówkowego..

po lewej E, po prawej Fasolina :) 

22:34, rozmowyzm
Link Komentarze (9) »
środa, 04 lutego 2015

Droga M,

Taaddamm!!! No i wiedziałam- E ma katar. Katar jak złoto. Najpierw były 3 kichnięcia a zaraz potem pojawił się długi wodnisty gil. Najpierw jeden, potem drugi. Na szczęście póki co gorączki brak i mam nadzieję, że tak zostanie. Ale długo Synuś był bez infekcji- nie ma co. Niech mi któraś babcia, ciocia go jeszcze raz pocałuje... W sumie mogło być zawsze gorzej co nie? Przynajmniej to nie zapalenie płuc, oskrzeli i inne dziwy. W porównaniu z ostatnimi przebojami katarek to dla nas w sumie prawie jak wakacje, nawet do lekarza nie muszę biec. No nic, damy radę. Zgodnie z poprzednimi zaleceniami lekarza nie ma gorączki to spacerujemy, tylko na pół godziny ale przynajmniej nie utknęliśmy w domu. Tylko na fridę E reaguje histerią, dużo łatwiej idzie mu smarkanie w chusteczkę, póki pewnie smark nie zamieni się w zielonego gilastego potwora.

p.s. Czy ja już wspominałam że kocham tesco? :) Panowie mi dzisiaj zakupy do domu przynieśli, zastawili pół przedpokoju, terminal do płatności pod sam nosek podstawili, podziękowali i poszli :) Tylko szpinak musieli mi dowieźć bo zapomnieli zostawić, jakaś karteczka im spadła- nie wnikam. Ważne że szpinak zaraz wyląduje w zupie :) Warto było poświęcić 7 zł dla takiej wygody, oj warto. 20 minut przed komputerem zamiast 2 godzin w sklepie. Będę korzystać zwłaszcza że coraz ciężej mi będzie z E i Fasoliną wybrać się na duże zakupy. 

20:57, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
wtorek, 03 lutego 2015

Droga M,

Dzisiaj dzień zaczął się niezbyt fortunnie- E przyfasolił mi moim telefonem komórkowym prosto w nos i mam piękną śliwę i obolałą kość. Boli nawet jak nie dotykam... ciekawe czy nos ma jakiś limit ciosów które może przyjąć zanim się złamie, bo mam wrażenie że mój już swój limit wyczerpuje. Potem E chciał zobaczyć czemu zakryłam dłońmi twarz i próbował mnie odwrócić i wyrwał mi pokaźną garść włosów. Wtedy dopiero otworzyłam oczy. Tak mnie powitał dzień, wiedziałam że niekoniecznie musi być dobry... Stresowałam się dobrych kilka godzin. Ba! Stresowałam się kilka dni bo od tygodnia byliśmy umówieni na szczepienie. Niestety popełniłam podstawowy błąd, oprócz ulotki w necie poczytałam też tysiąc artykułów i przejrzałam fora. Dramat to mało powiedziane. E dzisiaj chyba wyczuł atmosferę i ćwiczył moją cierpliwość. Był moment, że musiałam wyjść do drugiego pokoju pooddychać głęboko i popatrzeć za okno by ukoić nerwy. Od wczoraj histerie przybrały na sile. Ewidentnie wkracza w jakiś czas buntu. Tak jak potrafi być słodki przychodząc i np dając buziaka tak równie bardzo potrafi ciśnienie podnieść. Wizyta u lekarza również nie przebiegła w ciszy. Tak się darł na sam widok pani doktor że ciężko było rozmawiać a trzeba było obgadać wszelkie za i przeciw i jego stan zdrowia. Póki co gorączki brak ale uprzedzono nas że może wystąpić np po ok 10 dniach wraz z wysypką. Obserwacja dziecka- czas start. Nie polecam czytania czegokolwiek w internecie przed szczepieniami. 

22:39, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
niedziela, 01 lutego 2015

Droga M,

Wypuściłam się dzisiaj na zakupy :) E poszedł spać a ja wsiadłam w auto ruszyłam na podbój galerii w poszukiwaniu odpowiedniej czapki zimowej dla E. Mam już ich pierdylion ale żadna nie spełnia moich oczekiwań- w jednej ma odsłonięte zatoki, w innej ma odkryte uszy, jeszcze inna jest za cienka i z każdą jest coś nie tak. A poza tym ostatnio jakoś mnie nosi, za dużo siedzenia w domu chyba. Obeszłam wszystkie dziecięce sklepy ale i tak wróciłam do h&m. Czapka idealna kupiona za 5 zł, już się moczy i czeka na przepranie. Skończą się też moje kłopoty z wiecznym poszukiwaniem rękawiczek bo dokupiłam trzy pary :) No i coś zupełnie zbędnego- czapka z daszkiem której nie mogłam się oprzeć. Póki co wykorzystamy ją do sesji zdjęciowej ale na wiosnę będzie w niej biegał. Zrobiłam aż fotkę ale kolor wyszedł nie taki jak jest w rzeczywistości. Daszek i napis jest zielono żółtą żarówą :) Lubię jak ubranka mają trochę kolorków. Dla Fasoliny też coś znalazłam, nie mogłam się oprzeć. Te półśpiochy przy E sprawdziły się idealnie- szeroka nie uciskająca guma, materiał który się nie niszczy w praniu. Mam takie ale trochę większe więc postanowiłam dokupić :)półśpiochy rozmiar 56, czapeczki do kompletu rozmiar 50, bo 56 wydawał mi się za duży :) A wczoraj znajomi nas poprosili abyśmy odebrali dostawkę do łóżka bo już nie używają i im zawadza a my chcemy pożyczyć dla Fasoliny. No i pojechał i od wczoraj stoi w naszej sypialni łożeczko. Szczerze myślałam że przyjedzie złożone a tu niespodzianka- mam nowy mebel.Jest trochę mniejsze niż standardowe bo 40x90 ale mam nadzieję że na 5-6 miesięcy nam starczy :) I teraz mam dylemat- składać czy nie składać. Do terminu jeszcze kawał czasu. A oto moje nabytki :)

21:21, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »