RSS
czwartek, 29 listopada 2012

Droga M,

Codziennie myślę o Tobie, nic się nie zmieniło. Ostatnio jakoś mi ciężej, może dlatego że zbliżają się święta. Była byś ze mnie dumna, że zdecydowałam się przygotować wigilię mimo że od nas przyjdzie tylko Tata. Zrobiłam to dla niego, bo nie pozwoliłabym aby był sam a wiesz że do nikogo innego by nie pojechał. Uparty jest a nie chce się kłócić, to i tak będzie trudny czas. O daniach wigilijnych nie mam zielonego pojęcia. Nie robię uszek, nie umiem robić pierogów. Ciasto mi nie wychodzi a nie ma już Ciebie, mojego guru od gotowania. Ty mnie przecież uczyłaś. Nie wiem czy podejmę się tego zadania, może poproszę kogoś z drugiej rodziny aby to wziął na siebie. Pasztetu też nie potrafię zrobić, nie specjalizuję się w tego typu daniach. Dziwne, wolę wymyślać w kuchni cuda na kiju a prostego ponoć pasztetu nie robiłam. Nie wiem jak to wszystko ogarnę, tym bardziej że w wigilię pracuję ale najważniejsze że Tata nie będzie sam. Możesz być spokojna. Była byś dumna? Przez ostatnich kilka dni gorzej radzę sobie z tym, że Ciebie nie ma. Sygnał karetki znowu powoduje nagły ścisk w żołądku i paniczny strach. Może to i lepiej że będę zajęta przygotowaniami, nie będę miała czasu na myślenie ale wiem już dziś że jak wszyscy pójdą, zrobi się cicho mnie ogarnie ta cholerna pustka. Wezmę lampkę wina, będę siedzieć na podłodze wpatrując się w światła na choince i łza poleci, choć taka twarda próbuję być. Trudno być twardą kiedy wszystko w środku tęskni i nie zgadza się na rzeczywistość bez Ciebie. Może jednak spróbuję zrobić te pierogi, poszperam w Twoich przepisach. Kocham Cię. Dobranoc.

21:53, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »