RSS
czwartek, 07 marca 2013

Droga M,

Poznałam w końcu księdza który będzie nam udzielał ślubu. Umówić się z nim było ciężej niż z papieżem, choć w sumie nie wiem bo chwilowo takowego nie mamy. Byliśmy umówieni na wczoraj na 18, wiedział że będziemy kawał jechać aby się z nim spotkać. Dzwonimy, w drzwiach pojawia się człowiek który wyglądał jak gumiś. Niższy ode mnie o 1.5 głowy, wzrok w poszukiwaniu rozumu. Wyczuwałam problem, bo tak stał i patrzył i nic. W końcu przemówił "idźcie na pół godziny do biedronki" Myślałam że się przesłyszałam. Zapomniał i był w trakcie jakiegoś spotkania a biedronka to jedyna rozrywka w okolicy. Nienawidzę jak ktoś nie szanuje mojego czasu, ale postanowiłam pracować nad swoim charakterem. Podczas spotkania ubawiliśmy się przednio. Pytania nam zadawane były co najmniej niedorzeczne. Nikogo nie skrzywdziliśmy, nie uśmierciliśmy aby być ze sobą. A czy mamy jakieś warunki które stawiamy aby małżeństwo przetrwało? Narzeczony okazało się że ma- obiady muszą być dobre :) Mały gumiś okazał się bardzo życzliwym człowiekiem, spędziliśmy miło czas. A z tymi obiadami może być ciężko, ostatnio nie mam weny, na nic nie mam ochoty. W robocie dostałam wyróżnienie i propozycję nie do odrzucenia  wykonywania dodatkowego 0,5 etatu bo taka super jestem. Oczywiście wszystko do zrobienia w 8 godzin, bo nadgodziny są niedozwolone, kryzys. Od poniedziałku zaczynam szkolenia. Szkoda że nic nie wspomniał o dodatkowym wynagrodzeniu za 0,5 etatu. Póki co czuję się jak frajerka, muszę z nim porozmawiać, ale dzisiaj nie miałam siły na żadne ciężkie rozmowy. Dobrze że wkrótce weekend, wyśpię się i nabiorę sił. Dobranoc

22:05, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 marca 2013

Droga M,

Zadzwoniła wczoraj A i ni z gruchy ni z pietruchy zapytała czy nie chce jej zawieść dzisiaj na mszę uzdrawiającą. No jak trzeba to chcę. Msza w jakiejś wiosce kawał stąd, ale czego człowiek nie robi dla siostry. Namówiłam swojego żeby się ze mną ruszył, bez zastanowienia powiedział, że mną to nawet do kościoła pójdzie. Nie czekałam nawet 15 minut żeby zmienił zdanie. Okazało się że trzeba być tam godzinę wcześniej i jakaś specjalna katecheza jest dla osób chorych. Pojechać pojadę ale na katechezę się nie wybierałam. Ja pójdę coś zjeść a siostra się uzdrawiać. Od śniadania nic nie jadłam więc z dziką chęcią zamówiłam pizzę w jedynej czynnej knajpie we wsi. Po 45 minutach pańcia przypomniała sobie o mnie i poinformowała że jeszcze muszę czekać i przeprasza. Wkurzona poszłam do kościoła, bo bym sobie nie darowała że coś by się jej stało. Msze wiejskie są jakieś inne. Strasznie dużo o polityce było. Kazanie o Januszu Palikocie i modły za rządzących. Mam nadzieję że ksiądz który będzie udzielał mi ślubu nie jest politykiem. Muszę to sprawdzić, w końcu znalazłam ten kościół na jeszcze większej wsi. Starego kościółka mi się zachciało. A siostra jakby jakaś spokojniejsza wróciła. Wszystko co jej pomaga jest dobre. Bardzo kocham swoją siostrę. Dostałam wcześniej prezent urodzinowy. Urocza piżamka z napisem Sisters. Dopiero potem wyjaśniono mi że to taka specjalna koszula dla matek karmiących, z szybkim dostępem do biustu. Uśmialiśmy się a narzeczonemu prezent podoba się najbardziej :) choć póki co ani ja matka ani karmiąca.

23:00, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »