RSS
poniedziałek, 31 marca 2014

Droga M,

Cóż to był za ciężki tydzień dla nas. Baterie mi się zupełnie wyczerpały. W piątek odliczałam minuty do powrotu Męża z pracy bo mi powoli cierpliwości brakowało. Cały tydzień płaczu, krzyku, marudzenia odbił się na mojej psychice. Był moment, że zaczęłam wątpić czy chcę po raz drugi w ciąże zachodzić. Eryś na szczęście czuje się lepiej. W rezultacie nie określono nam dokładnie czego zapalenie to było. Ostre zapalenie górnych i dolnych dróg oddechowych. Nie odpowiedziano mi czy to na pewno nie zapalenie krtani ale zastrzyk ze sterydami ponoć był słusznym rozwiązaniem. Eryś na szczęście zaakceptował inhalacje ale jak wcześniej nie mieliśmy problemów z fridą, tak teraz dostaje spazmów na sam jej widok. Trochę się jeszcze musimy pomęczyć, choć i tak jest super bo lekarz dał błogosławieństwo na wychodzenie na spacer więc od razu z tego skorzystałam. Jak dzika chłonęłam świeże powietrze :) I potwierdzam- wiosna idzie, wcześniej nie zwróciłam na to uwagi. Najgorsze jest to, że przez nerwy zeszłego tygodnia mam duże problemy ze snem i w rezultacie nadal sypiam bardzo mało. Nie wiem czy się powinnam obawiać, że bez snu się szybciej zestarzeje bo dzisiaj kolejna sąsiadka poinformowała mnie że wyglądam na dwadzieścia pięć lat, Ach te dobre geny :) Idę sobie poczytać, może sen przyjdzie. AAA i jeszcze się pochwalę, że zanim się Eryś rozchorował byłam na koncercie Dąbrowskiej :) Póki co przegapiłam tylko jeden koncert który był tuż przed porodem więc się nie zdecydowałam. Ależ cudownie było. Oczywiście telefon cały czas przy tyłku na wypadek gdyby Mąż nie pisał, że jestem niezbędna, że tęsknią :) O dziwo udało mi się dobrze bawić i byłam spokojna. Niestety z Mężem na koncerty wychodzimy w chwili obecnej raczej osobno. On poszedł na koncert gdy Eryś był chory. I taka właśnie różnica między matką a ojcem. Mój bilet by się zmarnował bo bym się na krok nie ruszyła od chorego dziecka a ten się bawił wspaniale i jeszcze zdjęcie wysłał jak dobrze scenę widzi. Dobranoc

23:17, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »
niedziela, 23 marca 2014

Droga M,

O 5 rano obudził nas dzisiaj głośny kaszel Młodocianego. Jeszcze w pół śnie pytam Męża czy słyszy to samo co ja, niestety słyszał. Sprawdziłam czy nie ma gorączki. Uśmiech od ucha do ucha, apetyt na mleczko duże ale kaszel nie odpuszcza. Wraz z kaszlem pojawił się katar. Tak się zdenerwowałam, że już zasnąć nie mogłam mimo że Młodociany najedzony poszedł dalej spać do godziny 8. Po karmieniu zapakowaliśmy go w auto i sru do przychodni. Długo nie czekaliśmy. Młody nadal wesoły, pani doktor pod wrażeniem. Jak na życzenie w gabinecie zaczął się koncert kaszlowy, oskrzela na szczęście czyste. Mamy pojawić się o 22 ponownie aby sprawdziła czy nic się w sytuacji nie zmieniło, bo ponoć u dzieci tak małych infekcje rozwijają się z prędkością światła. No ale mam dylemat, bo przepisała nam stodal. Po konsultacji telefonicznej z zaprzyjaźnionym neonatologiem mam duże wątpliwości czy Młodociany nie jest zbyt młodociany na ten syrop. Ona go nie podaje tak małym dzieciom. Pierwszą dawkę już dostał, co do drugiej jeszcze się zastanowię. Musimy kontrolować sytuacje żeby się nie okazało, że to zapalenie krtani bo wtedy ponoć jest konieczny zastrzyk ze sterydów bo krtań wtedy lubi spuchnąć. Tak sobie siedzieliśmy z Mężem o tej 5 rano i jakoś doszło do nas że to dopiero początek zamartwiania się, martwić się o niego będziemy całe życie. Dobra lecimy na inhalacje i fridowanie.

14:26, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »
czwartek, 20 marca 2014

Droga M,

Intensywnie u nas ostatnio było. Osłabłam trochę, dosłownie wyczerpały mi się baterie. Kilka razy już udało mi się ćwiczyć z Chodakowską, jest mi o tyle prościej że ćwiczymy razem z Mężem i oboje się motywujemy. Ostatnio byłam tak zmęczona, że udało mi się zasnąć podczas ćwiczeń!!! :) Nie sądziłam, że jest to możliwe :)   Niestety wczorajsze ćwiczenia musiałam odpuścić bo powróciły moje problemy wrzodowe. Moja dwunastnica chyba znowu się buntuje :( Wczoraj myślałam że wyląduje na izbie przyjęć, pewnie bym pojechała gdybym miała do dyspozycji samochód. Nie wyobrażałam sobie jechania z dzieckiem przez całe miasto jak ból rozrywał mi flaki:( Poszliśmy sobie z synem do sypialni, wzięłam dwie nospy i leżałam i byłam przeszczęśliwa że Eryś grzecznie sobie leżał i gadał z mamusią a potem zasnął na prawie całą godzinę, co przyznam był chyba rekord, bo drzemki u nas trwają maksymalnie pół godziny. Synuś chciał pomóc mamusi. Od wczoraj testuję Erysiowe kaszki i rzeczywiście bobovita jest chyba najlepsza. Myślę że zostanie z nami na dłużej, tym bardziej że Erysiowi również zasmakowała. Innym smakołykiem jest marchewka i ziemniak. Jabłko póki co ma najniższe notowania. Niestety jak nic się nie zmieni będę musiała powtórzyć gastroskopię. To dziwne, niedawno rodziłam i myślałam że z bólu wykituję a na myśl o chwili z rurą w gardle cała drętwieje ze strachu. Ale chcę być zdrowa, muszę być zdrowa. A waga teraz leci nawet bez Chodakowskiej... A Eryś? W kilka tygodni zrobiła się nam piszczałka :) Gada non stop. Piszczy jak się cieszy, piszczy jak się denerwuje i jest tak głośny że zagłusza telewizor :) Z każdym dniem jest coraz słodszy.

10:19, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 marca 2014

Droga M,

Plan był taki, że dzisiaj będę leżeć do góry brzuchem. Ale już wczoraj okazało się, że będzie inaczej. Od słowa do słowa i mam na obiedzie dzisiaj 14 osób a mi się nie chce ruszyć z kanapy. Młody właśnie z ojcem na spacer poszedł kwiaty kupić, bo lubię kwiaty na stole a żonkile już padły. Mam dużo roboty ale nie chce mi się, no straszecznie mi się nie chce. Kręgosłup mam w strzępach, choć odkąd zaczęłam ćwiczyć jest trochę lepiej. Zacznę od kąpieli. Należy mi się, a co! Dzisiaj w szczególności bo mam urodziny, kolejne osiemnaste. No dobra przyznam się, nie jestem już nastolatką, nie mam już nawet lat dwudziestu. Otóż trzydzieści trzy lata temu moja Mama o tej godzinie jeszcze nie wiedziała że chwilę przed północą urodzi córkę. Ba!! Nawet skurczy jeszcze nie miała, bo rodziła mnie chyba godzinę. To dzięki jej genom chyba mój poród trwał niewiele dłużej :) Tak więc właśnie się delektuję urodzinowym spokojem, piję kawę bezkofeinową, słucham ostatniej płyty Ani Dąbrowskiej a zaraz trzeba się brać za robienie tortu. Koniec świata, żebym sobie sama tort robiła. Jestem stara ale to nic bo ostatnio sąsiadka myślała, że mam dwadzieścia lat :)Mam dobre geny :) Więc wszystkiego najlepszego sobie dzisiaj życzę. A Tobie M dziękuję że dałaś mi życie.

11:14, rozmowyzm
Link Komentarze (11) »
sobota, 08 marca 2014

Droga M,

Nie wierzę, że to piszę ale zaczęłam myśleć o drugiej ciąży. Od razu po porodzie też myślałam o drugiej ciąży ale raczej z paniką :) Mimo że pamiętam ten ból i całe to zamieszanie( nie wiem kto powiedział że się o tym zapomina) może się okazać, że już w tym roku będziemy się starać o siostrzyczkę dla Erysia( ewentualnie braciszka). Na chwilę obecną nie jestem jeszcze gotowa aby w ową ciąże zachodzić. Muszę załapać pełną równowagę psychiczną i fizyczną. Nie chciałabym startować z dodatkowymi 5 kg których jeszcze nie zgubiłam po tej ciąży. To że chcielibyśmy mieć dość szybko drugie dziecko było ustalone ale to "szybko" było raczej nieokreślone. Skąd decyzja już teraz? Otóż może się okazać, że po powrocie z macierzyńskiego zostanę od razu zwolniona. Źle się dzieje w firmie. Całkowicie zburzyło to moje poczucie bezpieczeństwa. Lubiłam swoją pracę, a wszystko wskazuje na to że nie mam gdzie wracać :( Co chwilę słyszę o nowej osobie która została zwolniona. Najgorsze jest to że osoba która była za mnie również już nie pracuje. Dziewczyna która zastępowała moją koleżankę która miała wrócić w wakacje również dostała wypowiedzenie. Zlikwidowano nasze stanowiska. A jeśli ona nie będzie miała co wracać to wypowiedzenie będzie na mnie czekało na 100%. Wiadomo, że nikt nie jest niezastąpiony, zwłaszcza w korporacji... Nie wiem jaka cząstka mojego mózgu kazała mi wierzyć w to, że wrócę i będę kontynuowała robienie kariery. Przecież byłam taka dobra w tym co robiłam. O ja naiwna. Póki co czekam do wakacji. Jeśli nic w sytuacji się nie zmieni będziemy starali się o drugie dziecko, bo jeśli wrócę i stracę pracę to dupa blada. Zanim znajdę drugą pracę, zanim dostanę umowę która pozwoli mi zajść w ciąże to miną lata a ja tych lat nie mam. Chciałaby urodzić drugie dziecko przed 35 rokiem życia, czyli niedługo. Tak, tak- mój najlepszy czas na rodzenie dzieci minął. Stanowczo za późno się za to zabrałam. Tak więc muszę ruszyć się z kanapy zrzucić te 5 kilo, bo same 3 godzinne spacery jak widać nie wystarczają. No ale w sumie jest jeszcze jeden problem- czy zus wyliczy mi składkę chorobową z ostatnich przepracowanych 12 miesięcy czy z macierzyńskiego gdzie dostaje 80% wynagrodzenia. To że lekarz mnie od razu na L4 wyśle to pewne, bo moich przebojach z ciąży z Erysiem i przedwczesnym porodem.

11:53, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 03 marca 2014

Droga M,

Ostatnio dochodziłam do siebie po naszych chorobach. Zmęczenie chyba sięgnęło zenitu ale na szczęście wszystko wróciło do normy. Nasza norma co codzienny spacer który trwa od 2 do 3 godzin. Dzisiaj podałam Erysiowi mleko z laktozą i mam nadzieję że uda się do niego wrócić na dobre. Póki co nic się nie dzieje i oby tak zostało :) Jak test laktozowy będzie zdany i z brzuszkiem nie będzie się nic działo pójdziemy o krok dalej, czyli podamy kaszkę :) Nie mogę uwierzyć że już zaczynamy rozszerzać dietę... przecież dopiero co się urodził :) Czas tak szybko leci. Kupiłam też dzisiaj tarkę do jabłka dla niemowląt taką jaką pamiętam ze swojego dzieciństwa. Trochę się jej naszukałam ale w końcu mam. Przyznam się, że Eryś dostawał od 3 tygodni jabłuszko oskrobane do polizania i bardzo mu się podobało. Mam prawie pewność, że jabłko zje ze smakiem :) 

15:38, rozmowyzm
Link Komentarze (13) »