RSS
poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Droga M,

Wszystko się ostatnio kręci wokół ciąży. Okazało się, że kosztuje mnie to dużo stresu bo właśnie przeszłam infekcję uszu...obu. Dziewięć dni wytrzymałam zanim poszłam błagać laryngologa o jakiś środek. Infekcji towarzyszył okropny ból głowy i jamy ustnej w której z okazji obniżonej odporności powstało kilka bolesnych i utrudniających jedzenie aft. I ten stres, czy mogę wziąć to, czy tamto, czy słusznie się męczę, czy wszyscy przesadzają. I mam za swoje. Teraz pije litry melisy bo mam prawdopodobnie na tle nerwowym problemy z oddychaniem. Na szczęście badania nie wykazały problemów z krzepliwością krwi. Marzą mi się tematy poza ciążowe, ale jestem na etapie gdzie dowiadują się nowe osoby z rodziny i każdy chce pogadać i każdy chce pytać. A i tak się okazało, że każdy każdemu w tajemnicy powiedział, tylko my o tym nie wiedzieliśmy. Zaproszenia na ślub prawie rozdane. Strasznie się boję że nie przejdzie mi złe samopoczucie, że albo zwymiotuję na ołtarz albo zemdleję. Póki co siedzę w domu i nie zapowiada się abym wróciła w tym roku do pracy. A ja w domu nawet telewizora nie mam i powoli przyrastam do kanapy. Na łażenie po osiedlu nie mam siły i głupio jak puszczę pawia w miejscu publicznym. Tak poza tym to coraz trudniej spać na brzuchu. Miałabym do Ciebie tyle pytań...

20:38, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Droga M,

Powoli przyzwyczajam się do nowej sytuacji, bardzo powoli. Czuję się się jakbym miała mega anemię. Ledwo ciągnę za sobą nogi, w pracy przysypiam przed komputerem. W nocy z kolei spać nie mogę i to nie dlatego że śpię w dzień. Coraz trudniej ukryć mi moją ciąże w pracy. Dzisiaj zwalałam na co mogłam. Zaczęłam od tego, że źle spałam, potem przerzuciłam się na przesilenie wiosenne, na końcu to było mi wszystko jedno. Siedziałam tylko i podtrzymywałam głowę. Brzuch boli mnie mniej, choć czasami zauważam że muszę zwolnić tempo. Ojciec każe mi się nie oszczędzać, bo wtedy będę miała gładszy poród. I broń Boże abym za szybko nie rezygnowała z pracy bo nie wypada. Lekarz z kolei proponuje w pierwszym trymestrze na siebie jak najbardziej uważać i na mój znak sygnał wypisuje zwolnienie. Cały czas mi się wydaje że nawiedzą mnie lada chwila sławne poranne wymioty i wtedy będzie mój znak sygnał aby kilka dni wolnego sobie zrobić. Póki co mam całodniowe mdłości i brak siły na cokolwiek. Zrobiliśmy dzisiaj listę rzeczy, które trzeba przygotować na nasze przyjęcie weselne. Do przygotowania zostało prawie wszystko i słabo mi się robi na samą myśl o wysiłku. Dlatego wolałam być zapłodniona dopiero po weselu, bo wiedziałam że przygotowania będą co najmniej utrudnione. Zaproszenia wydrukują mi dopiero za 10 dni roboczych, dlatego zrobiłam dzisiaj w sklepie dla plastyków zakupy i sama będę je robić. Zaszłam jeszcze do tej naszej starej pasmanterii na osiedlu po tasiemki. Będzie ładnie i ponad  połowę taniej.

Z racji tego że najchętniej teraz nie ruszałabym się z kanapy, to gdybym nie była w ciąży nazwano by mnie leniem. Bardzo mi Ciebie brakuje wiesz??? Prawie nie rozmawiam na temat ciąży, jakbym nie chciała zapeszać. Niewiele też osób wie, więc nie mam za bardzo z kim. Wiem, że byłabyś teraz szczęśliwa. Ciekawe czy mnie widzisz i jesteś dumna? Dzień siódmy niepalenia i nadal mi się chce palić. Trzymaj za mnie kciuki, choć wiem że dla dobra dziecka się nie skuszę nawet na jednego, choćby mnie nie wiem jak skręcało. Tęsknię i staram się być dzielna, choć sama mam ochotę być teraz dzieckiem..

Dobranoc.

22:29, rozmowyzm
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 kwietnia 2013

Droga M,

Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Jeszcze nie otrząsnęłam się po stracie Twojej osoby a już trzeba robić duży ukłon w stronę życia. Ślub, którego nie mam siły organizować. A nie mam siły bo jestem w ciąży!!!! Póki co jest to dla mnie jakaś abstrakcja i nie dociera to do mnie. Dociera natomiast fakt, że od momentu jak się dowiedziałam nie palę papierosów, czyli od wtorkowego wieczoru. Chodzę po ścianach, zwłaszcza wieczorami. Muszę szybciej chodzić spać bo tak bardzo chce mi się zapalić. Huśtawka nastrojów, głód nikotynowy i umiarkowany optymizm lekarza sprawił że póki co mnie to przerasta. Na szczęście bóle brzucha są sporadyczne. Pojawiają się głównie przy intensywnych dniach. Ponoć leki na podtrzymanie ciąży biorę miód malina. Na zwolnienie lekarskie nie każe mi iść. Ufam że wie co robi. Nie mówiłam jeszcze prawie nikomu. Wie tylko mój i siostra. Chyba jeszcze się wstrzymamy chwilę. Teraz wszystko się zmieni i to bardzo szybko. Przeraża mnie nowe nieznane i przeraża mnie ból. Już myślę jak bardzo musi bolec poród skoro przecinają kobietę w kroku na żywca a ona nic nie czuję. Rozpatruję znieczulenie już teraz. Tak bardzo mi Ciebie brakuje, zwłaszcza teraz gdy tak ważne rzeczy dokonują się w moim życiu. Będę matką. Teraz się okaże jak wiele się od Ciebie nauczyłam. Chyba pójdę spać, bo strasznie chce mi się palić. A powtarzam sobie jak głupia" nie chce mi się palić, nie chce mi się palić, nie chce mi się palić... Na jaką cholerę kiedyś zaczęłam palić?

Dobranoc

21:10, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »