RSS
środa, 30 kwietnia 2014

Droga M,

Chyba zęby Erykowi idą bo od tygodnia jakiś taki marudny jest i gorzej śpi. Skoro on gorzej śpi, gorzej śpię ja. Biedak wybudza się kilka razy i popłakuje. W dzień jest jeszcze gorzej z drzemkami, tylko nieliczne odbywają się bez histerii. Smaruję dziąsełka od wczoraj żelem i mam nadzieję, że przynosi mu to ulgę. A co jeśli się mylę i to nie zęby a przeoczę coś ważnego? Hmmm mam nadzieję, że i tym razem intuicja mnie nie zmyli. Młody na spacerach jest coraz bardziej ciekawski. Trzeba też przyznać, że lada moment przestanie się mieścić chyba w tej gondoli. Strasznie małe je teraz produkują. Dzieci z nich wyrastają jak jeszcze nie potrafią samodzielnie siedzieć. Niestety nasz mutsy transporter nie ma przekładanej rączki więc pożyczyłam wózek od szwagierki aby z początku mógł "siedzieć" do mnie przodem. Spacerówka czeka wyczyszczona i gotowa. Szczerze to ja mam jakąś blokadę, bo czuję że powoli etap gdzie był taki malusi malusieńki się kończy i jakoś mi tak żal :) Czas leci tak szybko, że za chwilę będzie pierwsze słowo, krok, dzień w szkole, dziewczyna i ślub. No dobra, trochę mnie poniosło :) Przeraża mnie jak szybko Eryś się zmienia, za tydzień kończy pół roku a przecież dopiero co jechałam do szpitala rodzić, jakby wczoraj :)

Pewnie tylko na chwilę ale czas na zmianę szaty graficznej, bardziej optymistycznej :)Ale pewnie szybko mi się znudzi.

18:55, rozmowyzm
Link Komentarze (13) »
czwartek, 17 kwietnia 2014

Droga M,

Wojna była. Od wczoraj regularna walka w domu była. A bo mi się przelało. A bo to do warsztatu musi podjechać po pracy a to kupić jakieś części bo w warsztacie sobie zażyczyli, a to podjechać tu i tam musi a potem zmęczony. I w momencie gdy na moje pytanie czy ogarnie trochę kuchnie usłyszałam "nie chce mi się" coś we mnie pękło. To ja kuźwa o 23 jeszcze pranie rozwieszam bo w ciągu dnia jakoś ostatnio się nie udaje, ogarniam a ten sobie przed komputerem siedzi. To i zamieniłam się w jędzę. Bo dość mam, bo od miesięcy prawie żadnej pomocy, bo mój etat się nigdy nie kończy, bo czasem człowiek do ludzi by chciał wyjść i pogadać o czymś innym jak o pieluchach. Mimo że uwielbiam zajmować się moim bobasem i czasem nie wiem kiedy dzień mija to chciało by się jakiejś odmiany. Tak wiem, każdy tak ma. Staram się nie skarżyć ale czasem brakuje mi pomocy, bo  trzeba mieć kiedy oddech złapać aby moja miłość nie była dla dziecka "dusząca". Od jakiegoś czasu czytam przed snem ciekawą książkę. Zazwyczaj kilka stron uda mi się przeczytać zanim zasnę. "W Paryżu dzieci nie grymaszą" poleciła mi koleżanka. Czytam i wyciągam wnioski. Chyba ta lektura mnie troszkę "zbuntowała" bo mam wrażenie że utknęłam w roli która nie do końca mi odpowiada. Tak jak ubóstwiam być mamą tak niekoniecznie widzę siebie w robi pełnoetatowej gospodyni domowej. Mam chwilowo po kokardy robienia wszystkiego na czas bo tak to zazwyczaj wygląda jak się ma małe dziecko. No i postanowiłam, że mi się również czasem nie będzie chciało zrobić obiadu i to bez wyrzutów sumienia. No ale to nie było dzisiaj. Dzisiaj był pyszny makaron a Eryś miał zupkę koperkową na cielęcinie. Coraz bardziej smakuje mu mamina kuchnia. 

22:05, rozmowyzm
Link Komentarze (13) »
środa, 09 kwietnia 2014

Droga M,

Taka oto sytuacja miała miejsce :) Postanowiliśmy Młodocianemu wybaczyć ten środkowy palec skierowany w naszym kierunku :)

21:27, rozmowyzm
Link Komentarze (14) »
wtorek, 08 kwietnia 2014

Droga M,

Jakże piękna dzisiaj burza była, daliśmy radę wrócić do domu i deszcz oglądaliśmy z okna. A u nas znowu plan dnia taki sam a i tak zawsze coś nowego się wydarzy. Mówią, że lepsza stara dobra bieda niż nowa gorsza więc nie marudzę i cieszę się że jest jak jest :) Eryś wczoraj skończył 5 miesięcy a 2 kwietnia minął rok jak odebrałam wyniki beta hcg i rok od mojego ostatniego papierosa. Pamiętam jak dziś był wtorek godzina 18 jak wyszłam ze szpitala z wynikiem beta hcg w ręku. Wsiadłam do samochodu i łzy mi pociekły ciurkiem. Łzy emocji różnych, bo była to radość z wielkim lękiem czy dam radę. Radę daje i jak na mój gust całkiem nieźle :) Eryś jest coraz bardziej pocieszny. Nie chce jeść żadnych posiłków ze słoiczków więc muszę mu gotować. Nie ma opcji, że jak będę miała to otwieram słoik i gotowe. Młodociany polubił moją kuchnię :) Dziś w menu była zupa buraczkowa z piersią z indyka. Wciągnął nosem aż miło. Chyba jakąś książkę kucharską muszę sobie kupić z przepisami dla maluchów bo mi się już pomysły kończą. A w kwestii mojego stanu zdrowia to robię przegląd ogólny. Wczoraj był gastrolog, za tydzień okulista bo po porodzie zupełnie ślepa jestem. Gastrolog mnie wczoraj pocieszył, póki co na 6 tygodni odwlekliśmy ponowną gastroskopię. Podleczy mnie trochę a potem porobi różne badania które powinny dać odpowiedź dlaczego bóle powróciły. To nie tak, że nie wyraziłam zgody na gastroskopię, wyraziłam ale tylko jeśli jest to konieczne i niezbędne. Następny jest w kolejce internista i kardiolog. Trochę tego będzie ale trzeba się wziąć za siebie. 

19:44, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »