RSS
czwartek, 29 maja 2014

Droga M,

Szlag mnie jasny trafi. Tyle kombinowania było z chrztem. Najpierw jednemu nie pasowało, potem drugiemu, potem półpasiec, potem chrzest innego dziecka w rodzinie aż w końcu udało się ustalić, że Eryś zostanie ochrzczony 1 czerwca. No i co? Od wczoraj ma gile do pasa i stan podgorączkowy. Myślałam, że mu przejdzie ale niestety. Idziemy dzisiaj do lekarza, niech osłucha i się wypowie czy jest szansa na lepsze samopoczucie dziecka do niedzieli. Zaraz potem powinnam być w restauracji wpłacać zaliczkę za obiad. Sama nie wiem co mam robić, rezerwować czy nie rezerwować. Dzisiaj jest ostateczny termin na decyzję. Póki co się inhalujemy, choć wczoraj było to nie lada wyzwaniem bo po tak długim czasie Młody odzwyczaił się od inhalatora a że jest ostatnio wrażliwy na dziwne hałasy to nie obyło się bez płaczu :/ A to wszystko przez tą gównianą pogodę- jednego dnia 30 stopni a kilka godzin później 9 :/

09:14, rozmowyzm
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 26 maja 2014

Droga M,

O tym dniu myślałam w zeszłym roku :) Wtedy dopiero ledwo co skończyłam pierwszy trymestr a już dostawałam życzenia z okazji dnia matki. Wkurzałam się o to bardzo a to dlatego że się bałam zapeszyć. Przecież cały czas pojawiały się plamienia i cały czas z tyłu głowy był lęk czy się uda za rok być mamą. Udało się. Jestem dumna jak paw :) Dni rozpoczynam od oglądania uśmiechu mojego synka który potrafi rozbroić każdy mój nerw :) Rok temu jak byłam w ciąży i już wiedziałam że kocham moje dziecko i  byłam pewna, że wiem co mnie czeka. Nie miałam pojęcia. Tej miłości nie da się opisać, to trzeba poczuć. Po raz pierwszy w życiu wiem, że wybrałam dobrą drogę. Dlatego serce mi pęka, że nie mogę się z Tobą podzielić tym co czuję, że nie mogę przeprosić za każdy zbyt późny powrót do domu z imprezy. Dopiero teraz rozumiem dlaczego szłaś spać dopiero jak ja wróciłam i Twoje łzy gdy wyprowadzałam się z domu. Powiem Ci w tajemnicy, że ja też płakałam ale wiedziałam że muszę pójść własną drogą. I właśnie ta droga doprowadziła mnie to mojego Eryka, największego skarba na świecie. Ależ byłabyś nim zachwycona, jest takim wesołkiem i ma moje oczy. Dziękuję Ci kochana M za wszystko!

15:04, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »
sobota, 24 maja 2014

Droga M,

Pogoda nas rozpieszcza, a raczej rozpieszczała. Dwa ostatnie dni spędziliśmy całe w ogrodzie u J. Jakże błogo było :) Każda z nas książkę czytała a Eryś spał smacznie w cieniu i delektował się świeżym powietrzem. Młody jest przeuroczy, śmieje się dużo i z dnia na dzień coraz bardziej zaskakuje. Od jakiegoś czasu próbuję go przekonać do picia wody. Przed nami upały i nie wyobrażam sobie gorących dni bez picia wody. Trzeba pić i to dużo.Eryk się napije od święta kilka łyków, chyba że jest to świeżo wyciskany sok z jabłka to wtedy nie trzeba go namawiać. No ale ile można pić soku z jabłka, wodę trzeba pić. No i tak robię tysiąc podejść dziennie i nic. Wczoraj po pracy dołączył do nas w ogrodzie Mąż. Gadki szmatki i Młody jak zauważył że tatuś wodę ze szklanki pije, wyciągnął rączki. No to mu dał się napić ze szklanki :) No i Eryś nie chciał z butelki, nie chciał z kubka niekapka a napił się ze szklanki. Mimo że dużo wyleciało bokiem to naprawdę sporo trafiło do buzi :) Dzisiaj to samo, z butli- nie, z niekapka nie a ze szklanki jak najbardziej. I tak się nie poddam- zacznie pić tą wodę z czegoś co można łatwo przetransportować, bo szklanki na spacery zabierać nie będę. A tymczasem chyba jakaś alergia się do nas przyczołgała. Oczka napuchły i czerwone się zrobiły, zeszło dopiero gdy spadł deszcz, może to jakieś pyłki? Mam nadzieję, że więcej się nie powtórzy. Uwielbiam mojego Synka, jestem zakochana po uszy, mimo że potrafi mi podnieść ciśnienie, oj potrafi :) Ale już wiem, że będę mu wybaczać wszystko :) Ostatnio zwymiotował mi na twarz, wybaczyłam :) Po jedzeniu nie powinno się bawić w pewne zabawy. A propo zabaw. Dzisiaj dostałam książkę w co się bawić z dziećmi z różnym wieku. Spadła mi z nieba, bo już mi pomysłów brakowało. Jutro będę mądrzejsza :)

23:28, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
piątek, 16 maja 2014

Droga M,

Jechać do babci którą kilka tygodni temu spotkał półpasiec? Jakieś 4 i pół tygodnia minęło, no i biję się z myślami, bo jeden lekarz mówi że się zaraża przez 10 dni a inny że trzeba unikać takiej osoby przez 5 tygodni a tyle jeszcze nie minęło. No sama już nie wiem, bo za dwa tygodnie przypada szczepienie a zaraz potem chrzest. No to jak jest w końcu z tym choróbskiem? Co prawda możemy się zarazić jedynie ospą ale to żadne pocieszenie. Żadnej choroby zakaźnej ja również nie miałam okazji zaliczyć a na starość ponoć nie warto. No i tak siedzę i dumam. Tęskni ponoć za wnukiem, tym bardziej że nie widziała go od lutego... No ale to akurat nie moja wina...

21:10, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
środa, 14 maja 2014

Droga M,

Wiadomo, że dziecko wszystko zmienia. Nie ma, że boli trzeba wstać i mieć siłę do działania. Niestety mam też wrażenie, że coraz łatwiej teraz w domu o kłótnie i czasem tak sobie usiądę i smutno się robi bo każdy dzień jest ważny i nie powinno się ich marnować na nieporozumienia. A może właśnie te kłótnie są potrzebne bo coś zmieniają. Nie chce mi się wierzyć, że są ludzie którzy po pojawieniu się dziecka nie pokłócili się choćby o nierównomierny podział obowiązków rodzicielskich, o zupę która była za słona.... cokolwiek. Po prostu nie chce mi się wierzyć, może dlatego że jeśli ktoś tak wspaniale się dobrał to zazdroszczę. Bo ja po kłótniach całkowicie opadam z sił. Tak! Nie wierzę, bo zazdroszczę. No to o co są te kłótnie w innych domach?No o co? 

20:29, rozmowyzm
Link Komentarze (14) »
niedziela, 11 maja 2014

Droga M,

To dzisiaj. Ten dzień w którym mój świat zmienił się bezpowrotnie. Wiedziałam że już nigdy nie będę taka sama. Odtwarzam ten dzień minuta po minucie, używam nadludzkiej siły aby myśli kierować na inne tory. Najchętniej bym uciekła od tego wszystkiego i nawet trochę mi się to dzisiaj udało. Kilka razy emocje ścisnęły mi gardło ale jeszcze się nie rozkleiłam. Jeszcze... A wtedy rozsypałam się na kawałki i długo wstawałam, oj długo. Myślę że nadal próbuję się z tym uporać. A dzisiaj czuje się parszywie, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Może kwiatki jakieś zasadzę w miejscu gdzie to się stało... pewnie szybko rozdepczą :/ Kocham Cię bardzo!

21:14, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
czwartek, 08 maja 2014

Droga M,

Cóż za noc dzisiaj mieliśmy... Muszę się przyjrzeć  czy przypadkiem nie osiwiałam. Ostatnio jakoś gorzej u mnie ze snem, pewnie dlatego że zbliża się rocznica. Ale jakoś dzisiaj nawet gładko poszło aż do godziny 3 gdy obudził nas alarm z monitora oddechu. Nawet nie alarm tylko takie piknięcie ostrzegające, że monitor nie wyczuwa ruchu. Zerwałam się na równe nogi. Dopiero po chwili dotarło do mnie że to był fałszywy alarm. Oj długo dochodziłam do siebie, tym bardziej, że Eryk spał tak twardo, że nawet jak go dość gwałtowanie wybudzałam tylko delikatnie się przebudził. Myślałam że mi serce stanie. Tak się przeraziłam że nie mogłam już zasnąć więc zaczęłam czytać książkę aby trochę uspokoić myśli. Sen przyszedł dopiero o 5 gdy Eryś się obudził na żarełko. Dziś czuję się jak na kacu i jestem jakaś taka niespokojna. Okazało się, że baterie w monitorze się wyczerpały i urządzenie zwariowało. Gdyby mnie Mąż słuchał to tej sytuacji by nie było bo w weekend prosiłam aby wymienił baterie bo już przydały by się nowe. Mimo tej sytuacji nie żałuję, że używamy monitora oddechu. Jednak na co dzień daje mi dużo spokoju i takie właśnie jest jego zadanie. Droga M, A Ty wiesz, że powietrze pachnie podobnie jak wtedy? Dzisiaj mija 3 lata odkąd ostatni raz słyszałam Twój głos :( Serce mi pęka. I wyobraź sobie, że wczoraj top chefa nie mogłam oglądać bo łzy mi same leciały, bo był taki wzruszający odcinek. Jakaś taka rozchwiana emocjonalnie jestem, jak co roku o tej porze z resztą :(

15:58, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »