RSS
czwartek, 28 maja 2015

Droga M!

Nie do wiary, dotrwałam do 37 tygodnia :) Porównując to Eryk urodził by się dziś w nocy a był podtrzymywany fenoterolem, tylko Fasolina ma wyższą wagę niż wtedy E i wydaje się być silniejsza sądząc po kopniakach i akrobacjach w brzuchu. W niektórych źródłach już 37 tydzień uznaje się za ciąże donoszoną ale my czekamy na 38, jest szansa. Szyjka miękka na 1 cm. W sumie nie wiem czy to dużo czy to mało. Póki co czekamy na następną wizytę 6 czerwca. A mój Synuś kochany po raz drugi przeszedł 3 dniówkę... Lekarz który za pierwszym razem diagnozował 3 dniówkę dał by sobie rękę odciąć że przechodzi dziecko ją raz, potem się na ten wirus uodparnia. A tu dupa. Noc już była lżejsza, dzisiaj bez gorączki więc poszliśmy z nim do piaskownicy bo energia go już rozpierała. A wieczorem rozbieram go do kąpieli i widzę to samo co wtedy, wysypka jak złoto od pupki po plecy i brzuszek. Dokładnie tak jak wtedy. Po raz kolejny przekonałam się aby nie ufać lekarzom w 100 % i ile lekarzy tyle teorii. Ulżyło mi, że wiadomo co to bo takie niewyjaśnione gorączki do 40 stopni powodują we mnie duży lęk. Rozpadam się na kawałki gdy moje dziecko choruje. 

21:00, rozmowyzm
Link Komentarze (11) »
wtorek, 26 maja 2015

Droga M,

Na dzień matki moje dziecko zaczęło gorączkować znowu prawie do 40 stopni :/ Ja od kilku dni mam tak silne skurcze, zwłaszcza w nocy że spać nie mogę i myślę czy to już. Teraz modlę się o jeszcze tydzień co by E wyzdrowiał. Jeśli gorączka mu do 3 dni nie zejdzie jedziemy na badanie krwi. Pani doktor nas też dzisiaj nastraszyła, że z tego też może się ospa rozwinąć, aby obserwować dziecko, że ostatnio plaga jakaś jest ospy. Nie biorę tego w ogóle pod uwagę,  bo nie będe miała jak do domu z noworodkiem wrócić. Serce mi pęka jak widzę E, snuje się biedny i widać że cierpi z tej gorączki :( Jedyna dobra rzecz to zwolnienie lekarskie które mój Mąż dostał na dziecko ze względu że w każdej chwili mogę urodzić, tak więc do końca tygodnia mam pomoc. Niewyobrażalna ulga bo w nocy rozmyślałam jak ja sobie poradzę z chorym dzieckiem jak ledwo sama się już ruszam. 

A z tych pozytywnych rzeczy to dostałam dzisiaj przepiękną laurkę, kwiaty i kubek na dzień mamy :) To przywilej Synku być Twoją mamą :) O Tobie moja droga M myślę cały dzień i wspominam Cię ciepło i żałuję że nie doczekałaś tego dnia gdy obie byłyśmy matkami. Kocham Cię, zawdzięczam Ci wszystko.

20:56, rozmowyzm
Link Komentarze (9) »
czwartek, 21 maja 2015

Droga M.

Ostatni tydzien to byla emocjonalna jazda... codziennie, teraz co dwa dni :) Generalnie coraz trudniej mi i fizycznie i psychicznie. Na pewno nie pomaga? fakt, ?e opatrunek na z?bie nie wytrzyma? tyle ile powinien i z?b zacz?? bole?. Targana dylematem i?? czy nie i?? m?czy?am si? z bólem. No ale do ostatniej chwili mia?am nadziej?, bo ból pojawia? si? i znika?. Zdrowy rozsadek zwyciezyl i obawiajac sie ?e ból zlapie mnie na porodówce albo potem na oddziale zapakowa?am si? w auto i pojecha?am. Domysla?am sie, ze w ciazy z bólem nie odprawi mnie z kwitkiem. Ale? si? nacierpialam. Znieczulenie by?o ale przy stanie zapalnym to moglo byc ich nawet 10 i dupa- prawie jajo znios?am. Zab zatruty, czekam na wizyt? 1 czerwca- moze sie wyrobi?, jak nie odwolam. 

A Fasolina w dniu rozpoczecia 36 tygodnia wed?ug usg ma 3591 g, z granica bledu jest to okolo 3200. W sumie cieszy mnie ?e prawid?owo przybiera na wadze, wiem jak sie martwilam ze z E co? nie tak bo wzrost byl zahamowany i nie wiadomo czemu. Mia?am dzisiaj bardzo konkretn? rozmow? na temat moich oczekiwa? tego co mnie czeka. Mo?liwe s? 3 opcje- cesarka, wcze?niejsza indukcja i czekanie. Powiedzia?am, ?e chce szybko urodzi? a co najwa?niejsze szybko wróci? do domu do mojego dziecka. Póki co jest decyzja ?e czekamy. Za tydzie? mam przyj?? na wizyt? je?li b?dzie mnie co? niepokoi?o a za dwa mam si? pojawi? na wizycie w szpitalu juz ze spakowana torba w bagazniku. Podejrzewa ?e na tym etapie mo?e by? ju? takie rozwarcie ?e bez sensu b?dzie wraca? do domu. Lutein? od??czamy 7 czerwca i mo?e by? tak jak w przypadku fenoterolu- dwa dni i rodz?. To wszystko jest ju? takie realne. Nadal nie wierz? ?e za moment b?d? mam? dwójki dzieci- podwójna rado??, podwójny stres, podwójne niewyspanie. Na chwil? obecn? szyjka mi?kka ale nie skrócona, cokolwiek to znaczy :)

ps. blox mnie do szalu doprowadzi, co on wyprawia z polskimi znakami????...

10:19, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
niedziela, 17 maja 2015

Droga M,

Jakoś dziwnie się czuję. Nawet nie potrafię opisać tego uczucia. Jest mi po prostu dziwnie, inaczej jakoś. W nocy obudziły mnie straszne dreszcze, brzuch przez to zrobił się twardy jak skała. Mąż poszedł spać do drugiego pokoju bo od mojego kulania się pół nocy niewyspany chodzi i dowołać się go nie mogłam, dodzwonić też nie. Ledwo wstałam, nawet stojąc obok niego nie mogłam go dobudzić. W końcu uniosłam się a on do teraz wypomina że prawie zawału nie dostał. Podał termofor, zmierzył temperaturę ale okazało się że nie gorączkuję. Potem jakoś dziwnie nie mogłam oddechu złapać ale to pewnie ze stresu bo przyznam że się trochę przestraszyłam. W końcu wymęczona zasnęłam i całe szczęście że dziś była niedziela bo mogłam sobie dłużej w łóżku poleżeć. Cały dzień dzisiaj czujnie obserwowałam aktywność Fasoliny. Postanowiłam w nocy że jeśli będzie się ruszała mniej niż zwykle podjadę do szpitala na badanie. Nie zauważyłam nic niepokojącego w jej ruchach ale ja jestem cały dzień nieprzytomna i ledwo się ruszam i nawet podrapanie po nodze powoduje że mam zadyszkę. Stan błogosławiony kurcze... 

22:01, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 maja 2015

Droga M,

3 tygodnie do ciąży donoszonej a u nas katar zagościł. Póki co E ma gile do pasa ale ja już zaczynam się czuć średnio... Obudziłam się z bólem głowy a jeszcze mój kochany Synuś dopomógł i przyfasolił mi z całej siły telefonem w głowę chcąc żebym zrobiła halo halo... :)  Znowu zauważyłam, że E się zmienił. Coraz więcej udaje mu się słów powiedzieć, być może przypadkiem. Ale dzisiaj zszokował mnie całkowicie. Leżymy sobie i próbujemy usnąć oboje, jemu idzie trochę gorzej i nagle dotyka paluszkiem do moich ust i mówi " Co ty tam masz", myślałam że się przesłyszałam ale udałam że zrozumiałam i powtórzyłam pytanie , że co ja tam mam? Ale gdzie? A on na to- "tam" :) Będąc dalej w szoku odpowiadam że ja mam tam zęby, Ty też masz zęby w swojej buźce, po czym mu pokazuje. A on zapytał jeszcze raz wyraźnie " Co ty tam masz". Nie wiem czy to możliwe aby w tym wieku udało mu się takie rzeczy mówić i czy rzeczywiście to nie był przypadek ale jestem starszecznie dumna :) Generalnie też modniś się zrobił. Wyciąga z szafy ubrania, zazwyczaj te które przygotowałam już na lato bo potem mogę nie mieć czasu i próbuje je założyć. Widząc że jest bardzo zdeterminowany pomagam mu założyć krótkie spodenki na te spodnie które ma aktualnie. No i modniś potrafi tak przez 10 minut przeglądać się w lustrze. 

Z racji 35 tygodnia ciąży postanowiłam wziąć się za pakowanie torby bo tak gadałam o tym i gadałam a w rezultacie miałam tam zaledwie kocyk, kilka ubrań dla dziecka i koszule do porodu i kilka pierdół. Gdybym się musiała nagle dopakowywać i jechać do szpitala to chyba z 2 godziny bym musiała poświęcić aby wyjść z domu. Teraz mam już większość rzeczy spakowanych, lista rzeczy do zapakowania w ostatniej chwili gotowa. Zrobiłam też listę co jeszcze muszę zrobić przed porodem... A miałam na tym etapie już tylko leżeć i pachnieć.... Nie ma szans, mam nadzieję że się ze wszystkim wyrobię. 

16:34, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 11 maja 2015

Droga M,

To dziś... będę wspominać po raz czwarty jak o 15:10 zatrzymał się dla mnie świat... Jak leżałaś tam taka bezbronna, wszyscy się patrzyli a oni przestali Cię ratować. Jest o wiele chłodniej niż tamtego dnia.  Płaczliwie dzisiaj u mnie. Do tego dochodzi fakt, że jeszcze nie jestem gotowa na pojawienie się Fasoliny. Świadczy o tym chociażby wczorajszy atak paniki i łzy które wylewałam na samą myśl o szpitalu. Nie jestem gotowa aby rozstawać się z E na tyle dni i boję się że coś pójdzie nie tak i nie wrócę już do domu. Takie właśnie lęki mam w swojej głowie. Nie mamy pojęcia czy będzie możliwe aby Mąż był przy mnie bo nie wiadomo czy będzie kto miał się zająć E. Musimy chociaż obmyśleć plan awaryjny kto ma na porodówce ze mną być bo nie chcę być tam sama. Pewnie za kilka dni wszystko ułoży się z mojej głowie a życie pokaże że wszystko da się zorganizować jak trzeba, tylko że ja lubię mieć wszystko zaplanowane i to mi daje poczucie bezpieczeństwa a akurat tego zaplanować się nie da i dlatego niepewnie się czuję. O wiele bardziej proste było to zorganizowania jak rodził się E bo zleceń w tym czasie żadnych nie było, jeździł tylko do pracy więc zawsze był pod telefonem gotowy do przyjazdu a teraz... nie dość że gdy będę już miała ciąże donoszoną to on akurat wyjedzie na zlecenie na cały dzień i noc to jeszcze ktoś musi zająć się w tym czasie E. Kiedyś nie było dylematów- facet zostawał w domu z dzieckiem a kobieta szła sama rodzić. Nie miała wyboru. Tak to jest, że jak się ludzie nie mają wyboru to źle a jak mają to też niedobrze... Źle mi dzisiaj, tęsknię za Tobą tak mocno że aż boli. Zbyt szybko odeszłaś i zbyt niespodziewanie. 

10:02, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
czwartek, 07 maja 2015

Droga M,

Fasolina idzie na rekord... Przy dopiero rozpoczętym 34 tygodniu usg pokazuje 2881 g. Nawet przy marginesie błędu osiągnęła tyle co E jak się rodził. Lekarz twierdzi że przy takim wzroście będzie z 4 kg i niestety ale mój organizm sobie z tak dużym dzieckiem nie poradzi. Gdyby to był jakiś inny nowy sprzęt to bym się nie przejęła bo na każdym usg pokazuje mi inną wagę ale już drugą ciąże na nim mierzy i mam porównanie :/ Póki co nastawiam się na poród naturalny bo przecież nie wiadomo jak będzie, kiedy się zdecyduje na wyjście z brzucha. Ale jeśli rzeczywiście tak będzie dla mnie i dziecka najlepiej według lekarza głupio upierać się nie będę. Póki co jadę na rezerwie sił fizycznych i psychicznych ale dam radę bo innego wyjścia nie mam. Całe szczęście że szyjka ok z tego się cieszę przeogromnie, myślę że to że nie daje się ponieść w siną dal przynosi rezultaty. Donoszenie ciąży wydaje się być jak najbardziej realne.

10:33, rozmowyzm
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 04 maja 2015

Droga M,

Ależ mnie dzisiaj wszystko denerwuje! Jakiś kryzys chyba mam, który wynika z permanentnego niewyspania. Dzisiaj znowu zasnęłam koło 4 nad ranem a wcześniej uskuteczniałam wycieczki do wc. Jakoś niemiłosiernie kurczył mi się w nocy brzuch i nie mogłam ze stresu zasnąć. W trakcie dnia gdy już byłam o krok od drzemki wraz z E Kotosław postanowić podrzeć gębę i budził mnie i dziecko. Myślałam że futro za okno wywalę. Poddałam się i wstałam. Niedługo po mnie wstał E i dorwał moją kawę na szczęście zimną która stała na oparciu kanapy. Jak się można domyślać kawa wylądowała na kanapie. "Poleciałam" (choć to raczej świński trucht był ) i zaczęłam ratować kanapę i kątem oka widzę jak Młodociany jakimś cudem odkręca swój kubek i leje się po nim cała zawartość.... No myślałam że mnie coś trafi! Zostawiłam kanapę, ściągnęłam z E mokre ubranie, uchował się tylko pampersiak, wytarłam parkiet i dokończyłam czyszczenie kanapy. Potem zrobiłam kaszkę, nakarmiłam i przetrwałam histerię bo nie dałam pilota do ręki po czym żeby matka usiąść nie mogła spokojnie na d. mój Syn zrobił kupę. Tak- kupę. Nie będę tutaj ściemniać i ubierać tego w ładne słowa. Musiałam wyjść do kuchni policzyć do dziecięciu... Używałam nadludzkiej siły aby swojej frustracji nie wyładowywać dzisiaj na ślubnym bo niepotrzebne mi kłótnie a do tego E źle znosi nasze sprzeczki. Zawsze jak jest świadkiem nerwowej sytuacji między nami to budzi się w nocy z płaczem więc się powstrzymuję. Trudny dzisiaj dzień, wiem że to minie ale nie jest łatwo. Nie ukrywam że moje poddenerwowanie spowodowane jest zbliżającym się wielkimi krokami porodem a poza tym za kilka dni rocznica tego felernego dnia gdy straciłam Cię droga M. Powietrze tak samo pachnie i lęki wracają jakby to było wczoraj. To niełatwy czas, bo rany wcale nie są zabliźnione. To już chyba zawsze będzie bolało tylko człowiek uczy się z tym bólem żyć ale gdy zbliża się rocznica wszystko staje przed oczami na nowo. O życiu chcę myśleć a nie o śmierci. To miesiąc gdy wszystkie lęki przed nagłą stratą bliskich mam tuż pod skórą. Taki właśnie dla mnie jest maj. 

21:42, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »