RSS
środa, 13 czerwca 2012

Siedzę sobie na balkonie i palę papierosa,jest nawet ciepło ale ja mam dreszcze. Wieczór nawet ładny, niewielu wychodzi na balkon, wszyscy oglądają mecz. Udzieliło się również mi. Pamiętam jak za młodu oglądałam mecze z ojcem, spodobał mi się wtedy Gariel Batistuta. Teraz oglądam sama, bo mój nie lubi piłki nożnej. Ja też nie lubię ale lubię jak ludzie jednoczą się i cieszą. Udzieliła mi się radość Hiszpanów. Miasto zamieniło się w małą Hiszpanię. Miałam ochotę tańczyć z nimi i śpiewać, nie miałam ochoty jedynie mieć z nimi kaca. Patrzę na nich i zazdroszczę, bo mają to co ja kiedyś miałam, beztroską radość, wakacje. A teraz co? Chcę się cieszyć ale stoję jak ta guła jakbym kij połknęła i tylko uśmiecham się jak głupia. Tęsknię za sobą z czasów kiedy potrafiłam robić głupoty, nie przejmując się że ktoś patrzy. A teraz jakby radość była zakazana, jakby coś blokowało i brakuje kogoś kto podzieli chęć pójścia w tłum, choć przyzwyczaiłam się do myśli że tłum to zło, że tłum to zagrożenie. Gaszę papierosa, wracam przed telewizor włączony pierwszy raz od miesięcy i patrze na radość innych na szklanym ekranie i smutno bo to wszystko mam na wyciągnięcie ręki ale coś blokuje. Może jeszcze się uda, dojrzewa we mnie ta chęć.

22:06, rozmowyzm
Link Dodaj komentarz »