RSS
wtorek, 25 czerwca 2013

Droga M, 

Ślub już za 3 dni. Ostatnio czuję się trochę słabiej i martwię się jak to zniosę. Cały czas plamię i potrzebuję już trochę czasu aby zwolnić, uspokoić się i odpocząć. Strasznie dużo tego załatwiania, stresu. Mam już tego po kokardy. Lekarz zabronił mi wszelkiego wysiłku, mam siedzieć i pachnieć. Ostatnio zaskoczyło mnie kilka rzeczy, a mianowicie poszłam do fryzjera zafarbować włosy. Dawno nie byłam się farbować więc teraz przed ślubem postanowiłam zaszaleć. Szaleństwo to bardzo dobre słowo aby opisać moją wizytę u pana Zbigniewa. Ponad 30 stopni, gorąco, ledwo wytrzymuję. Mimo że włosy mi tylko farbował jakimś cudem spędziłam tam 2 godziny. Nawet mi włosów nie ściął, bo do fryzury  ślubnej powinny być jak najdłuższe ale żeby zawołać ode mnie za tą usługę 240 zł??? Ręka mi zadrżała jak płaciłam. Za co pytam się??? No kolor nawet ładny, uroczy brąz, ani ciemny ani jasny ale żeby 240? Policzyłam po cichu ile muszę pracować na taką przyjemność i przypomniało mi się dlaczego nie farbuje włosów u fryzjera. Dużo mniej bo 100 zł kosztowała mnie wizyta u ginekologa, która była dużo przyjemniejsza jakkolwiek to zabrzmi :)  Taniej, trwało krócej i upewniliśmy się, że będzie syn. Syn, który Ciebie nie pozna osobiście ale będę mu dużo opowiadać o Tobie. Obiecuję. Tak jak mówiłam ślub za 3 dni i Ciebie tam nie będzie i serce mi pęka z tego powodu. Nastawiam się psychicznie żeby nie płakać łzami smutnymi tego dnia, a ryczeć będę oby ze szczęścia. Dobranoc.

23:13, rozmowyzm
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 czerwca 2013

Droga M,

Ostatnio wszystko się zaczęło komplikować. Hormony rozwalają mi żyły, mam w sobie tyle energii, że mogła bym jakimś maratonie biegać. Problem polega na tym, że co się ruszę z domu, choćby na głupie dłuższe zakupy to znowu zaczynam plamić. Od wczoraj dodatkowo pojawiły się kłujący ból. Wmawiam sobie, że właśnie teraz dziecko zaczęło coraz szybciej rosnąć a macica razem z nim. Lekarz badał mnie w zeszły poniedziałek po przedostatnich plamieniach i ponoć wszystko ok z dzieckiem. Czekałam na ten czas, bo miało być tak super, czyli bez mdłości z niewielkim brzuchem, masą energii i wielkimi bimbałami. Nie jest super. Prawie cały czas leżę, co chwilę internet się wyłącza, telewizor mamy dopiero od dzisiaj. Podsumowując mam dużo czasu na zamartwianie się. Wszystko mnie zaczęło przerastać, czuję się samotna i ślub mi wychodzi bokiem. Mam już po kokardy buntów przyszłego pana młodego. Do spowiedzi nie pójdzie, bo to czarna mafia. Po długiej i wyczerpującej rozmowie okazuje się, że pójdzie ale nie do dwóch, bo w czym gorsza jedna od dwóch. A tym, że nie będzie dwóch podpisów na kartce księdza zaskoczy dzień przed ślubem i nie będzie miał wyboru i będzie musiał ślubu udzielić. Otóż, nie będzie musiał ale w tym domu tylko ja to rozumiem. Kolejny bunt dotyczył obrączki. Kilka miesięcy temu po jeszcze dłuższej i jeszcze wyczerpującej rozmowie ustaliliśmy że jednak obrączkę będzie nosił. Dzisiaj okazuje się, że nie będzie. Stałam w salonie i czułam jak zbierała we mnie złość i to wcale nie powoli. Poinformowałam tam zebranych, że złotej obrączki dla tego pana kupować nie będziemy bo się nie opyla jak ma leżeć gdzieś w szufladzie. Niech mu srebrną pozłocą, taniej będzie. Na to się nie zgodził. Nie wiem o co chodzi, przecież to i tak tylko na godzinę do kościoła. Odechciało mi się wszystkiego, nawet odeszła mi ochota na sajgonki, które zawsze kupuję jak jestem w tym centrum. Ślubu mi się odechciało, teraz ja się zbuntowałam. Garnituru już nie pojechaliśmy obejrzeć, bo mi już bokiem to wszystko wychodzi. Jedyne moje wyjścia z domu są w celu przygotowań do ślubu, który ma się odbyć za 20 kilka dni i mam się jeszcze wtedy denerwować. Powinnam być teraz najszczęśliwsza na świecie, a ja co? Leżę zamartwiając się czy ciąże uda mi się donosić, i tak tydzień po tygodniu. Płakać mi się chce. Ty, Kochana M wiedziałabyś co robić. 

Tagi: ciąża ślub
22:32, rozmowyzm
Link Komentarze (2) »