RSS
wtorek, 23 czerwca 2015

Droga M,

Żyjemy :) Cóż to był za tydzień.... Chrzest bojowy przeszliśmy. E się rozchorował na dobre, jego stan się pogarszał z godziny na godzinę. Lekarz usłyszał jakieś szmery w oskrzelach, zalecił antybiotyk a w nocy dostał jeszcze szczekającego kaszlu i zaczął nam się dusić. Osiwiałam chyba. Kilka dni bardzo wysokiej gorączki, dochodzącej nawet do 41 stopni dało się nam we znaki. Ja musiałam być odizolowana z Młodą w jednym pokoju i przeżywałam katusze nie mogąc być z moim chorym dzieckiem. Mąż mi dopiero po fakcie powiedział jak wysoką gorączkę miał E, bo wiedział że bym po pogotowie dzwoniła. Poradził sobie, oboje sobie poradziliśmy. Musieliśmy się podzielić, inaczej by się nie udało. Miała być dzisiaj historia porodowa ale jak zwykle okazało się że poród przy tym co czeka nas po nim to pikuś więc innym razem. Powiem tylko że E na siostrę zareagował bardzo pozytywnie, do tej pory tak jest. Staramy się nie bronić mu do niej dostępu tylko nadzorować ale póki co to głównie ją głaszcze, całuje w główkę i wącha jej stopy i udaje że śmierdzą :) A tymczasem ja walczę aby przybierała na wadze bo coś ciężko z tym było w zeszłym tygodniu ale sądząc po ilości stresu słabo było z laktacją. Jutro będzie położna na ważenie i liczę że jej rady przyniosły rezultaty. Bardzo mi zależało na karmieniu piersią, zwłaszcza gdy w domu panowało choróbsko. Ja się czuję super w porównaniu z pierwszym porodem i byle do przodu. Przedstawiam Wam moją kochaną córkę bez której nie wyobrażam sobie już życia :) Skradła moje serce gdy tylko ją zobaczyłam, przytuliłam. Pierwsza sesja za nami a to zapowiedź :) E miał  takie samo zdjęcie. Chciałam porównać czy są do siebie podobni:)

22:19, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 15 czerwca 2015

Droga M,

Od wczoraj jesteśmy w domu. Podczas wyjścia towarzyszyła nam odświętna atmosfera. E przyszedł do siostry z prezentem ale i siostra miała dla niego na dzień dobry, mama z kolei otrzymała piękny bukiet róż :) No ale już w aucie E poleciały pierwsze gluty, no i się zaczęło. Od wczoraj katar, dzisiaj już kaszel :/ Pierwsza noc była cieżka, zamienialiśmy się tylko pokojami i opieką nad którymś z dzieci bo żadne spać nie chciało. L zasnęła w końcu po 3 nad ranem a E o 4 wstał, choć budził się całą noc co 15 minut. Oszaleć idzie. Chodzę zestresowana bo boję się o L, przecież jest taka malutka i katar dla niej to poważna infekcja. Do tego E daje w kość bo jest strasznie marudny i nie chce w ogóle współpracować. Reakcja na siostrę jednak jest słodka, bo by najchętniej jej tylko buziaki dawał. Z samego rana przybiegł i zdziwił się że łóżeczko jest puste. Uśmiechnął się gdy znalazł ją obok mnie grzecznie śpiącą. A teraz mam swoje 3 minuty na ciepłą herbatę i siku. Zdrowia nam trzeba, zdrowia :/ Szkoda że katar psuje nam te pierwsze wspólne chwile :(

08:56, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
piątek, 12 czerwca 2015

Liliana od wczoraj uszczesliwia nas swoja obecnoscia :) jestesmy cale i zdrowe no i oczywiscie szczesliwe.

 

16:45, rozmowyzm
Link Komentarze (11) »
wtorek, 09 czerwca 2015

Droga M,

Umowa ze żłobkiem podpisana. Myślałam że się tam popłaczę. Trafiliśmy akurat na czas drzemki i było cicho jak makiem zasiał. Zanim podpisałam umowę  poszperałam w necie i poszukałam opinii na ich temat. O dziwo nie znalazłam żadnej złej, wszyscy wychwalali tą placówkę więc dlaczego mnie to wcale nie uspokoiło :) Wstepnie ustaliłam że pierwsze nasze wizyty będą po około godzinie ale docelowo póki siedze w domu będę go odbierać po obiedzie, czyli ok 12. Trzeba będzie przesunąć czas drzemki. A na podwórku pojawiły się kleszcze :/ Czy ja wspominałam że mam fobię przed kleszczami. Sąsiad troszkę młodszy od E właśnie wczoraj złapał jednego :/ Poleciałam (choć mój ruch średnio można nazwać teraz lataniem) do apteki i kupiłam spray przeciw kleszczom dla dzieci bo ten który mam jest tylko przeciw komarom. Teraz przed każdym wyjściem na dwór będzie psikanko a po każdym powrocie inspekcja. A Fasolina nadal każd na siebie czekać. Typowa baba, najpierw straszy a potem się rozmyśla :) Na szczęście ostatnie usg w szpitalu pokazało niższą wagę niż na usg starszej daty u mojego lekarza więc może nie będzie tak źle ale boję się straszecznie mimo wszystko. Tak już mam. 

21:16, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 czerwca 2015

Droga M,

Trudna to była noc. Organizm chyba przeżył szok bez dodatkowej dawki progesteronu i zwariował. Przez godzinę regularne skurcze potem znowu nie, potem znowu tak aż w rezultacie zasnęłam koło 5 rano. Oczami wyobraźni widziałam siebie już na porodówce. Zobaczymy co będzie dalej. Przyznam że wczoraj czułam się źle i generalnie do niczego a dzisiaj wcale nie jest lepiej. Stan błogosławiony... Czekamy dalej.

10:48, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
piątek, 05 czerwca 2015

Droga M,

Nie do wiary! Udało się dotrwać do 38 tygodnia :) Cieszę się i czuję ulgę ale to wcale nie oznacza że cierpliwości mam w zapasie. Tak naprawdę psychicznie znoszę to coraz ciężej bo na poród nastawiałam się już od końcówki 36 tygodnia. Jutro mam wizytę i zobaczymy czy coś na dole się zmieniło. Od kilku dni wieczorami czuję przeokropne kłucie w szyjce, jak się położę jest w miarę ok ale o siedzeniu nie ma mowy. Moja rozłąka z E coraz bliżej :( Dzisiaj mu przygotuję zdjęcie w ramce aby mógł sobie popatrzeć na mamusie kiedy chce. Ja się z kolei na zapas próbuje na niego napatrzeć, nakręcam filmiki i staram się z nim spędzać jak najwięcej i jak najprzyjemniej czas. Jest to trudne bo sił coraz mniej a cierpliwości tyle co nic. A w niedzielę według wcześniejszych ustaleń bye bye luteino. Przyznam, że się boje ale to chyba normalne. Generalnie dla mnie za dużo zmian na raz- E dostał się do żłobka od września. Wiem że powinnam się cieszyć ale w stanie obecnym rozchwiania emocjonalnego nie jest to dla mnie dobra informacja. Przeryczałam pół dnia jak się dowiedziałam i pewnie nie spotka się to ze zrozumieniem ale trudno. Wszystkie plusy i minusy znam i nie chodzi o to aby mnie przekonywać. Musze to wszystko sobie w głowie poukładać. Nic nie poradzę na to, że nie lubię zmian i błądzę jak dziecko we mgle gdy nie mogę czegoś zaplanować a mam wrażenie że nad tym co nas teraz czeka straciłam już dawno kontrolę. Nie lubię tylu zmian na raz.

10:37, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »