RSS
sobota, 31 sierpnia 2013

Droga M,

To był dzień całkiem z d... Nie rozumiem swoich reakcji, nie rozumiem się z nikim, nie rozumiem co się ze mną dzieje i czuję się mega samotnie. Czuję  wstręt do siebie że nie potrafię zapanować nad emocjami, że wybucham, że ranię przy tym inne osoby. Pamiętasz jak byłam z informatykiem i było już między nami bardzo źle i zadzwoniłam do Ciebie i po prostu się popłakałam? Nie zadawałaś pytań, powiedziałaś po prostu że mam wracać do domu, że mój pokój na mnie czeka. W tamtej chwili poczułam się bardzo kochana. I wróciłam. Weszłam do kuchni, gdzie często przesiadywałaś przy oknie i przytuliłam się do Ciebie. Brakuje mi dzisiaj Ciebie siedzącej przy oknie, gdzie mogę do Ciebie przyjść i się przytulić. Odkąd Ciebie nie ma w domu wszystko się skomplikowało, to już nie to samo miejsce. Mam nadzieję że jutro będzie lepiej i niesmak po dzisiejszym dniu zniknie. Za trzy miesiące sama będę matką a siedzę i ryczę jak dzieciak. 

21:05, rozmowyzm
Link Komentarze (9) »
piątek, 30 sierpnia 2013

Droga M,

Po bardzo intensywnych kilku dniach, spotkaniach ze znajomymi nadszedł spadek formy. Jakoś tak nie mam siły na nic i brzuch mnie jakoś tak dziwnie na dole boli. Dawno mnie nic nie bolało ale z kolei brzuch mi się nie powiększał, bo sprawdzałam. Może proces powiększania bebzona znowu się rozpoczął. W końcu to 27 tydzień i Młody intensywnie rośnie, czy rosnąć powinnam też ja? Ostatnio nawet nie przytyłam, nic a nic. W tym tygodniu znowu miałam wybrać się do szkoły rodzenia aby się zapisać ale znowu nie wyszło. W przyszłym tygodniu już muszę tam zajechać. Lepiej czerpać informacje od doświadczonych niż z internetu. Przynajmniej jakieś dodatkowe zajęcie które nie pozwoli myśleć o bzdurach.  Ale dzisiaj jakoś mi się jakoś nie chce. Będę leżeć i robić nic. W sumie zdecydowałam że będę coś robić. Będę leżeć i myśleć co bym zjadła. Póki co do głowy przychodzi mi szejk waniliowy z maka i sushi ale takie oszukane dla ciężarnych, czyli bez surowej ryby. Zauważyłam że jak czegoś nie mogę jeść w ciąży tym bardziej mam na to ochotę. Niech już ten mąż wróci z pracy bo dzisiaj potrzebuję jego uwagi.

16:34, rozmowyzm
Link Komentarze (1) »
środa, 28 sierpnia 2013

Droga M,

Byłam dzisiaj w robocie dostarczyć L4. Stwierdziłam że się pofatyguję osobiście, zobaczę tą nową siedzibę. Większość moich współpracowników lubię i dlatego czasem widujemy się poza pracą. Miło że nie przestali mnie informować o spotkaniach  tym bardziej że nie są zapraszani wszyscy. Zawsze w robocie czułam się lubiana ale odkąd powiedziałam że wychodzę za mąż jakoś tak inaczej niektóre koleżanki zaczęły mnie traktować. Po kilku miesiącach informacja o ciąży pogorszyła tylko sprawę. Teraz nie lubię tam chodzić, odchorowuje tą gęstą atmosferę kilka dni. Dzisiaj tak sobie stałam z kolegami na korytarzu i uprawiałam gadkę szmatkę jak się czuję, jak mi jest i że dobrze wyglądam. Mówię że przybyło mi 9 kilo ale w sumie o nie wiem gdzie, bo poza bimbałami i brzychem to nigdzie mi raczej nie przybyło. Chłopaki w końcu mogli wydusić z siebie swoje wnioski które im się nasunęły gdy mnie zobaczyli. No że niby nic nie chcieli mówić ale syn będzie dobrze wykarmiony i że nikt nowo poznany nie zapamięta mojej twarzy. No luuuudzie! Nie moja wina że piersi ich kobiet w ciąży wyglądały jak moje przed. Dlaczego nikt nie chce zrozumieć, że naprawdę byłam bardzo zadowolona ze swojego biustu sprzed ciąży. Ba! Ja generalnie byłam zachwycona zarówno biustem jak i figurą i nie marudziłam że utyłam, bo nie tyłam. A teraz moje bimbały są tematem prawie każdej rozmowy jak nie z koleżanką to z kolegą. I to nie moja wina że mimo ciąży nadal się mieszczę w ubrania o rozmiarze S, chociaż niektóre już M. Muszę rozczarować niektóre koleżanki z pracy bo nie roztyję się jak świnia i może się uda nie mieć ani jednego rozstępu. Zapomniałam już  jakie klimaty panują w korporacjach i cieszę się w sumie że jestem na L4 bo bym nerwa miała a stres szkodzi w ciąży. 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Droga M,

Nerwa mam. Od wczoraj sąsiad non stop wierci coś w ścianie i łeb mam już jak balon. Potrzebuję spokoju! Mam ochotę tam zejść i nakrzyczeć. Ostatnio zdarza mi się nakrzyczeć na kogoś, np na pana w bibliotece, tym razem na sąsiada. Odechciało mi się remontów a mieliśmy we wrześniu zaprosić ekipę aby zrobić kuchnię i pokój dla dziecka. Okazało się że ekipa ma czas dopiero w październiku, meble jeśli nie na zamówienie będą dopiero za 4 tygodnie. Jeśli na zamówienie to dopiero za 8 tygodni. To żeśmy się w porę obudzili, tym bardziej że znając życie robotnikom termin się rypnie i będą u nas w listopadzie a ja dziękuję za remont przed samym porodem. Jeśli mąż znajdzie ekipę na wrzesień ma moje błogosławieństwo, jeśli nie mają zrobić tylko pokój syna. Pokój ma być biały z jedną wytapetowaną największą ścianą w piękną pastelowo niebieską tapetę w białe odciski dziecięcych rączek. A może więcej niż jedna, jeszcze to przemyślę. Ma być pięknie. Meble synowe już wstępnie wybrane ale nie zakupione. Musimy jeszcze się porozglądać, może znajdziemy coś ładniejszego.  Zaraz oszaleję przez to wiercenie! Miałam tyle rzeczy zrobić ale całkiem mnie to  rozbiło. Mój kierownik też mnie wkurzył który zadzwonił do mnie o 8 rano. Nie ma o której dzwonić. Jestem wdzięczna za każdy dzień ale ten nie należy do przyjemnych. I mdli mnie jakoś od kilku dni znowu a teraz jeszcze mnie głowa rozbolała od hałasu. 

Tagi: hałas remont
16:43, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
piątek, 23 sierpnia 2013

Droga M,

Wydaje mi się, że dzisiaj zakończyłam znajomość z pewną osobą która od jakiegoś czasu nie wpływała na mnie pozytywnie. Z początku wydawało mi się, że jakoś może jestem bardziej nerwowa z powodu hormonów i może dlatego byłam mniej odporna na jej komentarze, ale chyba to nie to. Przyznam szczerze, że zmęczyło mnie słuchanie o tylko jednej słusznej ciąży- jej ciąży. Skoro ona tego nie odczuwała, nie miała, nie poznała oznacza to że przesadzasz, jesteś przewrażliwiona itd. oj byłam dzisiaj stanowcza, nie niegrzeczna ale stanowcza. Nie widzę powodu jeździć za każdym razem na spotkanie do niej, skoro ona do mnie ma od tylu lat za daleko. Nie widzę powodu utrzymywania znajomości, jeśli po spotkaniu jestem często smutna. Nie widzę powodu oddawać przysług kiedy nie dostanę nawet głupiego smsa gdy jestem chora. Nie widzę powodu aby jeździć na drugi koniec miasta tylko po to aby dowiedzieć się że kończąc szósty miesiąc ciąży nie mam prawa czuć parcia na pęcherz i sikać co 5 minut tylko dlatego że ona tak nie miała. Litości!!! Każdy jest inny, każda ciąża jest inna i jeśli ktoś czuje inaczej to znaczy że tak jest. Nie ma jednego słusznego przebiegu ciąży. A tak w ogóle to nie chodzi tylko o to, zbierało się we mnie od jakiegoś czasu i oto dzisiaj energetycznym wampirom mówię nie! A z takich istotnych informacji to syn czuje się dobrze i waży ok. 911 g. :)

Tagi: ciąża
21:24, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »
środa, 21 sierpnia 2013

Droga M,

Wiesz że potrafię mieć lenia i mam za swoje. Miałam trzy tygodnie na zrobienie badań z krwi i moczu, tych samych po raz enty plus test na glukozę podczas którego muszę siedzieć w przychodni dwie godziny. Pierwszego tygodnia stwierdziłam, że mam jeszcze mnóstwo czasu, tym bardziej że doszły mnie słuchy że po tej glukozie na pawia się zbiera to nie było mi spieszno. Drugi tydzień chorowałam a w ten poniedziałek mi się nie chciało. We wtorek stwierdziłam, że nie mam siły bo zasnęłam dopiero o 6 rano. Wybrałam się dzisiaj. Pół godziny stałam w pierwszej rejestracji aby mi wypisała skierowanie do laboratorium, piętnaście minut sprawdzała czy w moim pakiecie na pewno są te badania. Kolejne 30 minut stałam w kolejce do okienka laboratorium żeby się dowiedzieć, że pańcia z dołu bzdury jej na kartce powypisywała. Niestety nie starczyło czasu na wykonanie testu 2 godzinnego, bo w między czasie zamykają okienko i dupa. Zrobiłam tylko to co się dało. Na glukozę mam przyjechać jutro.  Zdziwiłam się bo po południu dzwoniła jakaś pańcia aby mnie poinformować o moim wyniku na d-dimery. Okazało się, że dostała taki przykaz aby w przypadku moich zawyżonych wyników poinformować osobiście. Wynik  to 945. Normę musiałam wyguglować, bo pani jej nie znała. Może to dlatego  z poniedziałku tak mnie noga bolała, że nie mogłam spać? Może już mi coś tam zakrzepło. Staram się o tym nie myśleć i wierzyć, że pani nie wiedziała że to było badanie kobiety w ciąży i że wyniki mogą być zawyżone. A z rańca o 7 glukoza a potem zobaczę syna :) Ciekawe ile waży. A i po leginsy do lidla, bo będą ciążowe za 29 zł, przydadzą się na zimę.

21:20, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Droga M,

Pojechaliśmy wczoraj na cały dzień nad jezioro odwiedzić ojca na wczasach. Chodziłam po tych drogach i zastanawiałam się co porabiałaś gdy byliście tam razem. Teraz jemu tam strasznie smutno mimo że cały czas stara się uśmiechać. Czuł się jak gospodarz oprowadzając nas po okolicy a okolica rzeczywiście piękna, można tam odpocząć. Domek całkiem fajny, widok na jezioro, cisza spokój- czego chcieć więcej. Wzięliśmy rowerek wodny, nie pamiętam kiedy poruszałam się po wodzie takim pojazdem :) do tej pory bliski był mi tylko kajak, ale ze względu na sporej już wielkości brzuch rowerek był bardziej odpowiedni. Rozłożyłam się z tyłu i się relaksowałam- ależ było pięknie. Trochę mnie wytrzęsło i wieczorem konieczna była nospa. A dzisiaj dzwoniłam do domu dziecka aby dopytać się czy przydadzą się im przybory szkolne które zebraliśmy na ślubie, niedługo wrzesień i dzieci idą do szkoły. Ty wiesz dlaczego zadzwoniłam akurat do tego domu dziecka. No i pojechaliśmy. Ucieszyli się bardzo. Opowiedziałam im dlaczego wybraliśmy właśnie ich, tym bardziej byli wzruszeni. Zdziwiło mnie gdy powiedzieli że jesteśmy jedynymi osobami które podarowały im przybory szkolne. Czasem zdarza się, że dostają słodycze ale nie są one dla nich tak niezbędne jak nasz podarunek. Maskotki też są dla nich zbędne.  Wracaliśmy zamyśleni. Szkoda że nie możemy im bardziej pomóc. Ale taką zbiórkę przyborów szkolnych za rok można zorganizować bez okazji ślubu, tym bardziej że co roku mają tego za mało i mają kłopot.  Nie czuję się jakoś lepiej że pomogliśmy, czuję się źle że nie mogę pomóc bardziej. 

23:11, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »
czwartek, 15 sierpnia 2013

Droga M, 

Od dni około dwóch Młody się jakoś mniej rusza i jak kopie to też jakoś tak lżej. Dzisiaj zaczęłam się już martwić. Najpierw mąż wymyślił, że puścimy synowi trochę głośnej muzyki, dwa tygodnie temu na weselu chyba nie był zadowolony w takich okolicznościach i kopał jak oszalały. Pieśń poleciała i nic. Mąż nawet strzelił mi w tyłek z gumki recepturki co by mi ciśnienie podnieść a nóż widelec syn kopnie- jedno małe kopnięcie. Po obiedzie też jakoś tak licho i wątle, prawie wcale. O 23 zaniepokoiłam się już nie na żarty bo przecież to jego pora. Stwierdziłam, że muszę się poradzić kogoś, bo może niepotrzebnie panikuję i taką właśnie miałam nadzieję. Chciałam aby ktoś kto się zna życzliwie uzmysłowił mi, że przesadzam i jestem przewrażliwiona. Wymyśliłam, że zadzwonię do szpitala położniczego. Tłumaczę, że początek 25 tygodnia, że od dwóch nic prawie syna nie czuję i że się martwię i chcę się poradzić czy martwić się powinnam czy raczej nie. Niemiły głos w słuchawce przerwał mi brutalnie " zaraz zaraz a kto pani kazał tak wcześnie liczyć ruchy?" No nikt, tłumaczę że dzwonię bo zaniepokoiło mnie że nagle przestałam je prawie odczuwać a wcześniej całe dnie ruchy były bardziej intensywne, to wszystko. Pani tłumaczy dalej, że do nich się panie w tak wczesnej ciąży nie zgłaszają. Taaaddaammm, właśnie dzwonię :) Pani kontynuuje i używa argumentu " bo teraz to jest noc". Nie rozumiałam o co chodzi, czy w nocy dziecko się ruszać nie powinno( moje zazwyczaj  w nocy dokazuje, nie zna się na zegarku) czy z racji tego, że jest noc pani chce mieć spokój i nie powinnam przeszkadzać. Zirytowana pani tłumaczy, że w nocy to dzieci śpią. Miałam już pewność że nie trafiłam a osobę, która ukoi me nerwy. Zakończyła rozmowę argumentem, że pogoda też jest nijaka i może nie ma ochoty się ruszać. W taką pogodę nijaką to ona raczej nie chciała się nijak wysilić. Chodziło mi tylko o to aby pani mi życzliwie powiedziała, że to za wcześnie aby się martwić. Tymczasem ciśnienie mi podniosła i zdobyłam pewność, że w tym szpitalu rodzić na pewno nie będę. Jestem zdruzgotana, bo nie mam pojęcia czym się w ciąży powinnam martwić a czym nie. Nie mam w tej materii doświadczenia więc wykonałam kontakt w celu uzyskania informacji. Bardziej się spodziewałam tego, że mi po prostu powie, że przez telefon nie jest w stanie mi pomóc. Być może pogoda ma wpływ na ruchy dziecka-  nie wiem tego. Nie jest to powód żeby w taki sposób traktować kogoś z góry i przede wszystkim być niemiłą. Niech ten mój lekarz wraca z tej zagramanicy. Zasmuciłam się tylko bo jutro wolne i też jakby co nikt mnie nigdzie nie przyjmie. I traf tu na taką w czasie porodu.... 

00:22, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Droga Kochana M,

Ja nadal chora, dzisiaj mi się wręcz pogorszyło. Rozmawiałam dzisiaj z lekarzem prowadzącym mimo, że jest na zagranicznym urlopie. Niewiele mi to dało. Mąż zarażony. Lekarz twierdzi że nawiedził nas wirus, żaden antybiotyk nie pomoże. Dostałam jakiś specjalny syrop na odporność dla ciężarnych,  ale nie miał kto kupić bo oboje nie domagamy :/ Masakra jakaś. Jestem już zmęczona. Odwołałam spotkanie u Anki, po raz kolejny nie uda nam się spotkać. Dzwoniła G i popłakała trochę. Wymiotowała pół nocy a rano obudziła się z wielkim bólem brzucha. Oczywiście z NFZ odprawiali ją z kwitkiem, natrafiła na niemiłe panie w położniczym, potem w przychodni. W końcu znalazła jakąś miłą panią doktor która się zajęła pacjentką i jej 10 tygodniową ciążą bliźniaczą. Okazało się że ból spowodowany rozciąganiem macicy. Tak myślałam i cieszę się że poszła i sprawdziła. Najważniejsze że została zbadana i się uspokoiła. Jak bliźniaki podrosną i będą jej w brzuchu skakać to pewnie jeszcze nie raz brzuch zaboli. A ja się zastanawiam ile jeszcze do cholery będzie bolało gardło, głowa, gnaty, włosy, paznokcie. Tęsknię za ferveksem, który zamulił, uzdrowił i było ok. Dlaczego to tak długo trwaaaaa?????? To będzie kolejna ciężka noc.

Młody dzisiaj jakoś mniej się rusza, mam nadzieję że wszystko z nim w porządku a wizyta dopiero w przyszły czwartek. 

23:05, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
czwartek, 08 sierpnia 2013

Droga M, 

Cóż to była za ciężka noc, prawie cała nieprzespana. Z początku za gorąco, siku,  potem się ułożyć nie mogłam. Nie pomagała nawet moja specjalna magiczna poduszka dla ciężarnych. Jak już się ułożyłam znowu siku i nagle to poczułam- ból gardła. Jak już zasnęłam mimo siku i bólu gardła obudził mnie Kotosław. Wpakowałam sobie do uszu stopery ale słyszałam go mimo wszystko. W końcu wył tak bardzo że się zlitowałam nad skurkowańcem. Jak zwykle chodziło mu o to, że mu się nudziło. Myślałam, że to złe samopoczucie mi przejdzie ale temperatura nie chce spaść z 38, gardło nie chce przestać boleć. Pierwszy raz się złamałam i wzięłam apap, trochę mi ulżyło ale domyślam się że to tylko na chwilę. Jeśli do jutra nie przejdzie idę do lekarza, bo ponoć takie nie leczone infekcje mogą dziecku zaszkodzić, byle do jakiegoś konowała nie trafić. Nie wybrałam jeszcze lekarza, po tym jak zrezygnowałam tego co leczył nas wcześniej. Droga M, wiesz dlaczego już mu nie ufam. Nie powierzę mu zdrowia ani swojego ani syna. A syn kopie, że aż miło :) 

22:35, rozmowyzm
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2