RSS
niedziela, 29 września 2013

Droga M,

Jak żyć? Czy ja mam napisane na czole że proszę o ocenę moich planów w stosunku do opieki nad dzieckiem? Matko córko, zwariuje chyba. A myślałam że moja rodzina lubi krytykować. Generalnie jeśli chcę po roku wrócić do pracy a nie dopiero jak dziecko skończy 3-4 lata to znaczy że nie okażę mu należytej miłości. Wręcz ograbię syna z tej miłości. (Gdy to usłyszałam wewnątrz krzyczałam) To że chcę wrócić do pracy  to też jakiś skandal, przecież w ogóle moje potrzeby z chwilą porodu przestają się liczyć. Zgadzam się, że potrzeby dziecka są najważniejsze ale właśnie dlatego też muszę wrócić do pracy i zarabiać aby niczego mu nie zabrakło. I stanę na rzęsach aby nie zabrakło mu miłości przede wszystkim. I tak swoją drogą miło było usłyszeć ocenę, że gdybym nie wróciła do pracy bez problemu byśmy finansowo się wyrobili. Chyba mnie ominęło oddanie do wiadomości publicznej sprawozdania finansowego.... Przetwory z grzybów nie będą mi przynajmniej rok po porodzie potrzebne gdyż ponieważ kto to widział żeby karmić krócej niż rok. Tysiąc innych komentarzy wykończyło mnie dziś bardziej niż ból żebra. A cierpliwa będę do czasu. Obiecuje :)

22:16, rozmowyzm
Link Komentarze (10) »
piątek, 27 września 2013

Droga M,

Gdzie się podziały moje siły? Już sama nie wiem czy to przez przedłużający się remont czy po prostu z okazji zaawansowanej już ciąży. Wielką trudność sprawiają mi podstawowe rzeczy. Mam zadyszkę nawet po zrobieniu makijażu. Chata nadal wygląda jak pobojowisko, nie ma jak się przekręcić. A brzuchem trącam wszystko wokół. Do tego zadzwonili dzisiaj ze sklepu że meble dla syna już są do odebrania i mamy na to trzy dni, bo inaczej będą jakieś konsekwencje finansowe. Pomijam fakt, że meble zgodnie z umową miały być dopiero w połowie października i to byłby najlepszy czas. Trudno, zakopiemy się zupełnie. Najważniejsze że pan cykliniarz nas nie olał i mamy w pokoju syna piękny odnowiony parkiet. Trochę jeszcze cuchnie ale do zniesienia. Kryzys remontowy chyba mi minął ale wypatruję końca jeszcze mocniej, bo przyznam że coraz częściej muszę się choć na chwilę położyć i poleniuchować w spokoju tez telewizora i komputera. Najśmieszniejsze jest to, że może się okazać, że jak już będę miała gotową kuchnię, to nie będę miała siły aby stać przy garach i gotować. 

20:29, rozmowyzm
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 23 września 2013

Droga M,

Dzisiaj byłam na wykładzie w szkole rodzenia. Ledwo wysiedziałam na tym niewygodnym krześle ale warto było, bo był omawiany temat w którym byłam zielona, czyli karmienie i laktacja. Póki co teoretycznie jestem przygotowana, mam nawet notatki- aż dwie strony A4 :) Tak sobie siedziałam i słuchałam i nagle mój brzuch z jednej strony się zrobił kwadratowy. Młody strasznie napierał :) Jestem przekonana że syn tyłek wystawił. Musiałam go trochę pogłaskać żeby łaskawie się schował :) G się śmiała że usłyszał że mówią o cyckach i mleku to tyłek pokazał. Wróciłam do domu i myślałam że co najmniej połowa kuchni już będzie stała a tu dupa!!! Przez ten czas trwała praca jedynie koncepcyjna. Okazało się, że przez rury nie pasują zakupione meble. Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Nie chcę w ogóle słuchać już o kuchniach a tym bardziej o cyklinowaniu bo pokłóciłam się dziś z takim fachowcem. Zadzwoniłam i zapytałam na kiedy może wykonać zlecenie cyklinowania i lakierowania pokoju 6 m2. Zaczął mi się gnojek śmiać, że do roboty dokładać nie będzie i że z czym ja w ogóle do niego dzwonię. Zagotowało się we mnie i wybuchłam. Poprosiłam aby z racji tego że jest na usługach ludzi wsadził sobie swoje komentarze w kieszeń, że interesuje mnie tylko informacja czy podejmie się zlecenia. Po czym powiedziałam że w sumie nie jestem już  zainteresowana i mimo że burak pożegnałam się grzecznie. Inny fachowiec powiedział że 6 metrów to mało, więc i tak policzy jak za 10. Myślałam że się rozpłaczę, odechciało mi się cyklinowania tego pokoju. Czekamy jeszcze na odpowiedź kolejnego pana który zastanawia się czy nas gdzieś wciśnie między zlecenia i weźmie od nas 600 zł. Kryzys się chyba skończył skoro fachowcy tak mogą wybierać i przebierać w zleceniach. Szkoda gadać.

21:12, rozmowyzm
Link Komentarze (12) »
niedziela, 22 września 2013

Droga M,

Takie mam dzisiaj przemyślenia na temat ciąży. 

- Sikam co 5 minut, ciężko wybrać się na dłużej z domu bez dostępu do wc. Skutek taki że przychodzi korzystać z tojtojów na budowach.

- Kichnięcie okazuje się czynnością wymagającą niemałej odwagi- nigdy nie wiadomo czy jednocześnie się nie zsikam

- Nie miałam całej przespanej nocy od kilku miesięcy ( podobnie wstawałam jak miałam zapalenie pęcherza)

- Nie pamiętam aby mi było w jakiejś pozycji wygodnie, nawet na kibelku plecy mnie bolą

- Jak próbuję sobie poduszkę pod plecami poprawić brzuch sam pisze post na klawiaturze

- Węchem który mam teraz mogłabym niezłą kasę zarabiać ( wyczuję bąka puszczonego w pokoju obok) Zadziwiające że wyczuwam tylko rzeczy które powodują odruch cofania się treści żołądkowej

- Potrafię się wkurzyć o wszystko i w każdej chwili i długo mi nie przechodzi.

To tak na szybko co mi  do głowy przychodzi. Ale proszę nie wyciągać błędnych wniosków. Tak naprawdę jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i nie mogę się doczekać jak będziemy już w trójkę ale jakoś w teorii ta ciąża wyglądała prościej. 

21:39, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »

Droga M,

Remont się przedłuża i od  dzisiaj już oboje z Mężem oficjalnie mamy dosyć. Cierpliwość się kończy. Jutro przyjadą meble i sprzęt do kuchni i liczę na to że zaczną od zamontowania płyty, piekarnika i pralki, bo należę do jednostek którym się pralka do łazienki nie zmieściła. Pozostanie do wykończenia tylko pokój Młodego. Niestety tylko na te dwa pomieszczenia była kasa. Z resztą będziemy musieli poczekać do przyszłego roku. Zauważyłam że coraz mniej energii mam na łażenie po sklepach. Chętniej będę korzystała z kas dla osób niepełnosprawnych i ciężarnych. Póki co nie pchałam się tam skoro dawałam radę stać tyle co wszyscy. Jak w takim tempie będziemy się  remontować to  łóżeczko kupię przez internet. Dzisiaj zerknęłam na te w Ikei. Nie podobały mi się, bo nie miały wyciąganych trzech szczebelków. Jak dziecko zaczyna chodzić można pozbyć się całego jednego boku. Taka opcja mi się jednak nie podoba. Będę szukać dalej. Byliśmy też dzisiaj na oddziale u mojego lekarza, który sprawdził przepływy w łożysku. Wszystko w normie z czego się niezmiernie cieszę. Młody zasłonił rączką buźkę i nie był chętny do pozowania. Niestety nie udało się zwiedzić porodówki, bo wszystkie stanowiska dla rodzących były zajęte. Lekarz nie ukrywał, że ma jednak dla nas mniej czasu, rodzące nie poczekają. Umówimy się innym razem, choć Mąż nie ukrywał, że był zawiedziony że się nie udało. Porodówkę zobaczy na pewno, być może już za 7 tygodni z kawałkiem :) A póki co plecy bolą, wzgórek łonowy i żebro napierdzielają. Nie wiem jak siedzieć, leżeć i w ogóle czasem mam ochotę się rozpłakać z niewygody i syfu który mnie od 2 tygodni otacza. Nienawidzę remontów. Mogliśmy to zrobić jak byłam mniejsza. 

Droga M, przepraszam że nie posiedziałam u Ciebie dzisiaj za długo ale strasznie zimno mi było. Jesień już na całego a nie chciałam się przeziębić. Dzisiaj jak u Ciebie byłam miałam wrażenie że to co się nam przytrafiło było jakby wczoraj. Czas nadal leczy te rany. 

19:50, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 września 2013

Droga M,

Byłam dzisiaj na wizycie kontrolnej. Syn prze ostatnie 2 tygodnie za dużo nie urósł. Lekarz mówi że dla niego najważniejsze jest że rośnie. Waga na dziś to 1776 g, moja znacznie większa bo 61,3, czyli 9 kilo na plusie. Wypytałam dzisiaj o wszystko co mnie martwiło. Niestety na ból żebra nie ma rady. Wzgórek łonowy boli bo główka uciska, na szczęście nie ma u mnie rozejścia spojenia łonowego, bo groził by mi pobyt w szpitalu. Jesteśmy umówieni na niedzielę na wizytę na oddziale aby sprawdzić przepływy przez żyły, czy z łożyskiem wszystko si i czy dobrze zaopatruje synusia we wszystkie niezbędne substancje. Ponoć po 30 tygodniu się to kontroluje. Dobrze że nie będę musiała płacić za to badanie, zrobi mi w ramach dzisiejszej wizyty. Oprowadzi mnie też po porodówce, będzie mnie oswajał ze szpitalem :) Tak naprawdę za 8 tygodni syn może już się zacząć pchać na świat!!! :) Matko córko, jak ten czas leci. 8 tygodni to bardzo mało czasu a ja jeszcze nie mam tylu rzeczy przygotowanych. Zaczęłam kupować rzeczy które przydadzą mi się w szpitalu, zakupiłam też dzisiaj opakowane pieluszek new born. Ostatnio wręczyłam listę mężowi i powiedziałam masz i nie zgub. Kupisz te rzeczy jak pójdę do szpitala. Zaniemówił :) Ulżyło mu gdy powiedziałam że żartuje. Musimy jak najszybciej skończyć ten remont i wybrać się do szwagierki po rzeczy dla dziecka aby zorientować się co musimy jeszcze dokupić. Czasu coraz mniej :) Już się nie mogę doczekać, bo przyznam że ciąża zaczyna bardzo ciążyć. A póki co zbieram się do szkoły rodzenia, będę ćwiczyć bo lekarz nadal daje na to błogosławieństwo. Szyjka się nie skraca. Ufff :)

16:02, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 16 września 2013

Droga M,

Wczorajszy dzień pozwolił trochę odpocząć od remontu. Pogoda sprzyjała spacerom, zwłaszcza brzegiem morza. Mało ludzi, zero wiatru, tylko spokój i szum fal. Nie mogłabym mieszkać nigdzie indziej :) Rano się strasznie rozczuliłam i wiedziałam że to będzie udany dzień. Gotowa przygotowywać kanapki, bo kuchni nie ma to i jajecznicy nie będzie. Pomysłowy Mąż wyciągnął starą harcerską wielkości pudełka zapałek kuchenkę na benzynę i na balkonie zaczął mi przygotowywać jajecznicę. Ogień buchał na prawo i lewo ale ponoć w sposób nieodpowiedni i finalnie z jajecznicy nic nie wyszło. Potem Pomysłowy Mąż gdzieś mi zniknął. Znalazłam go w łazience gotującego jajka na twardo w garnku z grzałeczką :) Jakże mu zależało żeby niedzielna tradycja jedzenia jajek wypaliła. Poczułam się bardzo kochana, dla takich chwil się żyje.

A któregoś wieczoru z racji tego, że sobie poczytałam o tym że kobieta do dziecka pierwsza miłością pała a facet to musi dziecko dotknąć, powąchać itd i dopiero wtedy ponoć miłość się budzi zapytałam Pomysłowego Męża " A Ty słuchaj, a czy Ty już kochasz tego naszego Syna, czy dopiero przy porodzie pokochasz"? Ze stoickim spokojem odpowiedział " Pewnie że kocham już naszego Syna. Ja Ci powiem więcej- ja już kocham naszą córkę" :) Nic dodać, nic ująć. Jeszcze się jedno nie urodziło a już planuje mi kolejną ciąże :)

A z informacji która mnie nie pociesza to taka że pierwszy raz opuszczę koncert Ani Dąbrowskiej w moim mieście :( Skubana dopiero pod koniec listopada koncertuje a to zaledwie kilka dni przed terminem, więc dupa blada. Pocieszam się że nie ma tego złego, jeszcze by mnie prosto z koncertu na porodówkę wieźli i co wtedy. Polecam pieśń napisaną przez Anię dla swojego syna "Kiedyś mi powiesz kim chcesz być". Już niedługo ja swojemu będę tak śpiewać  z zastrzeżeniem że psa pewnie nie będzie, bo mamy kota :) Już coraz bliżej, niedługo się poznamy Synu :)

20:24, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
sobota, 14 września 2013

Droga M,

Jemy sobie obiad i rozmawiamy. Jakoś się nie skupiam się na rozmowie, bo zmęczyłam się zmywaniem naczyń w wannie i podaniem obiadu. No i tak sobie siedzę i się nie skupiam a tu dochodzą do mnie słowa klucze- "ciąża donoszona", "myślałem że temu lekarzowi to łeb urwę", "nie żyło od 2 tygodni". W sekundę załapałam kontakt z rzeczywistością. Historię ze swojego życia opowiadał pan który remontuje nam mieszkanie. No i wypytuje, choć wiem że będę się potem zamartwiać, że nie mogę słuchać strasznych opowieści. Nie chcę jej całej przytaczać ale wnioski mam takie że nie można bagatelizować jak się nie czuje ruchów dziecka, tym bardziej od przez 2 tygodnie. Pocieszam się że 20- 30 lat temu opieka medyczna kobiet w ciąży wyglądała trochę inaczej, że to nie przytrafi się nam. Serduszko syna było sprawdzane dokładnie, lekarz nie stwierdził żadnych wad. Kolejnym pocieszeniem jest to że ja jako panikara polecę do lekarza z byle g... za przeproszeniem. Teraz tym bardziej mnie to przekonuje że lepiej pójść i się uspokoić niż zbagatelizować a potem żałować. Ale nie powiem, trochę mi na bańkę ten temat siadł. Wyłączyłam allegro i przestałam przeglądać rzeczy dla syna aby nie zapeszyć. Wyłączyłam stronę z meblami, schowałam miarkę i nie będę dzisiaj mierzyć czy wszystkie mebelki bez problemu się zmieszczą. Poleżę sobie teraz i pobawię się z synem. Mamy taką zabawę- ja dotykam brzuch a on wypycha go  ze swojej strony  w miejscu w którym trzymam dłoń. Niesamowite, pewnie mu cień robię i nie wie o co kaman. I włączę sobie na słuchawkach Bednarka piosenkę Cisza- ostatnio jakoś na mnie dobrze wpływa , zwłaszcza wieczorem jak wszystkie wiertarki, młotki ucichną. I pośpiewam sobie jak w tej piosence "znowu się uśmiecham, wiem że wszystko dobrze będzie i "pamiętaj o tym że nadzieja karmi, a nie tuczy".Uroczy klimat ma ta pieśń, polecam posłuchać a nóż się spodoba :)

16:48, rozmowyzm
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 września 2013

Droga M, 

Wczoraj zaczęły się moje problemy z żołądkiem. Jakoś niestety mam złe przeczucia że to nawrót wrzodów. Wrzody stwierdzono na dwunastnicy ale bolało jakby w żołądku. Strasznie jestem już tym bólem wymęczona, nie spałam całą noc a warunki w dzień takie sobie aby odespać. Żołądek, kręgosłup i miednica bolące na raz spowodowały że dzisiaj zachciało mi się płakać. po nospie trochę ból odpuszcza, jak nie przejdzie będę zmuszona pojawić się u lekarza. Ciężko mi też w warunkach remontu zastosować dietę dla wrzodowców. Masakra. Dzisiaj były ćwiczenia w szkole rodzenia. O jakże mi się nie chciało i trochę się obawiałam ze względu na biegunkę i ogólny ból. Ale zmusiłam się i nie żałuję. Wyjście z chaty w remoncie mimo padającego deszczu wpłynęło na mnie pozytywnie. Niektóre ćwiczenia sprawiały mi ból ale nie było takich wiele, wtedy trochę odpuszczałam. Ale i tak poczułam się lepiej. Cieszę się, że poszłam chociażby ze względu na to że na początku pani prowadząca po zmierzeniu ciśnienia słuchała przez moment serduszka każdego dziecka. Z racji tego, że jestem trochę w bólowym i samopoczuciowym dołku dodało mi to wiele energii :) Tym bardziej, że bicie serca dali mi posłuchać tylko na połówkowym usg w 21 tygodniu.  Wróciłam, zrobiłam sobie kisiel i mam nadzieję że to złagodzi trochę żołądek a juro podjadę do taty i ugotuję sobie ryż i kurczaka. Smażone i pieczone jedzenie na kilka dni idzie w odstawkę. 

19:15, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
środa, 11 września 2013

Droga M,

Urobiłam się dzisiaj po łokcie i mi się aż słabo zrobiło. Masakra jakaś. Energii coraz mniej a remont rozpoczął się na całego. Zrobiłam obiadów dzisiaj chyba na 5 dni, bo od jutra nie mam kuchni. Jak mi się skończą to podjadę do kogoś ze swoim garem i nam nagotuję. Tyle innych spraw udało mi się dzisiaj ogarnąć a najchętniej to bym pospała, bo w nocy kiepsko było. Wczoraj wieczorem odkryłam nową dolegliwość gdy próbowałam podnieść nogę a mianowicie ból wzgórka łonowego. Matko córko masakra jakaś!  Pół nocy nie spałam, a dzisiaj już nie wstaję z kanapy, bo jak chodzę to mam wrażenie że mi się miednica rozpadnie. Zauważyłam że chodzę już jak kaczka. Gracji we mnie tyle co nic. Ale takie uroki ciąży... chyba. Ponadto jakoś tak coraz częściej myślę o porodzie i o tym co będzie potem. Powiem szczerze, że zazwyczaj się aż tak bardzo nie boję, bo wiem że dam radę ale jednak chyba strach jest czymś całkiem normalnym w tej sytuacji. Chwilami nawet mogę powiedzieć że zaczynam panikować. Póki co dzisiaj już nie wstaję z kanapy i o niczym nie myślę. Relaksuję się ze swoim Kotosławem, jakoś się ostatnio bardziej przytulaśny zrobił, chyba czuje że nadchodzi konkurencja :) Spppaaaaćććć!!!!!! 

18:59, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2