RSS
czwartek, 25 września 2014

Droga M,

Chwilkę mam to napiszę co u nas, choć tak w pośpiechu to myśli trudno zebrać. Wirusówka którą wywróżyła nam pani doktor na dyżurze okazała się być alergią. Po rozmowie z naszą Panią doktor która stwierdziła, że to na wirusówkę nie wygląda bo plamy wywaliło by tylko raz obserwowałam więc, rozkładałam tamten czas na czynniki pierwsze, co robiliśmy, gdzie byliśmy i przede wszystkim co Młody jadł. No i doszłam do tego co powoduje te okropne plamy na brzuchu i plecach a mianowicie JAJKO :/ Jajeczniczkę na parze wcinał ze smakiem no i d...Słabo straszecznie bo jajko jest wszędzie docelowo. Podejrzewam że alergia jest tylko na białko kurze bo wcześniej dostawał samo żółtko i nic się nie działo. Trzeba będzie podawać mu teraz jajcówę z żółtka i tyle. Mam nadzieję, że mu to minie. A poza tym co cały czas coś się dzieje. Trochę kłopotów, trochę radości jak to u każdego. E zaczął urządzać sceny jak się go ubiera. Przewijanie to też nie lada wyczyn.  Szczerze tego nienawidzi. Wczoraj jak mu ubrałam buty i kurtkę usiadł na środku pokoju, rozłożył ręce i nogi, odchylił głowę do tyłu, zmarszczył twarz i darł się w niebogłosy. Wyglądał jakby go kurtka dosłownie parzyła :) W poprzednim wcieleniu musiał być buszmenem który latał po krzakach jedynie z listkiem :) Staram się nie reagować i robić swoje mimo że ciśnienie wtedy mam tysiąc pięćset dwa dziewięćset :) Oj Synuś Idealny potrafi matce ciśnienie podnieść :) I cały czas stoi mi przy nogach, ani to posprzątać ani ugotować :)Na szczęście więcej u nas uśmiechu niż histerii :) Jak chodzimy na ćwiczenia to tylko go posadzę na podłogę to już go nie ma i jest wśród dzieci, matka mogła by wtedy nie istnieć :) Powoli koleżanki z ćwiczeń dla mam z dziećmi się wykruszają bo wracają do pracy a dzieci posyłane są do żłobka. Jedyne pocieszenie takie, że te nasze spotkania powodują że dzieci w żłobku nie przeżywają szoku i póki co nie słyszałam o żadnych trudnościach i histeriach. Dla nas trudnością póki co jest samo dostanie się do żłobka bo jesteśmy jeszcze daleko w kolejce do państwowego a posyłając do prywatnego najnormalniej w świecie nie będzie opłacało mi się finansowo wracać do pracy. I bądź tu Polko mądra. Coraz częściej się martwię tą sytuacją, choć staram się myśleć że będzie co ma być. Nie chcę żeby zamartwianie psuło mi radość wspólnych chwil. Póki co planuję już imprezę roczkową, szukam dekoracji, ustalam menu aby zadowolić 21 osób które mam na liście gości :)

10:37, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
niedziela, 14 września 2014

Droga M,

Oj ostatnio ciężko było. Synuś kataru dostał i jak zwykle dość ciężko to znosił... Ja byłam cała w gilach, bo wycierał się o mnie od nogawek po włosy i po trzech dniach choróbsko rozłożyło również mnie. Żeby nie było zbyt prosto Mąż jakiegoś wirusa złapał czy jakieś inne cholerstwo tej samej nocy co ja się zaczęłam źle czuć. Nie było łatwo, tym bardziej że Męża wysłałam do teściowej żeby tam w spokoju się kurował i przypadkiem nas nie pozarażał. Chora z chorym dzieckiem nawet w nocy przypomniałam sobie jak to było nie spać gdy Młody się urodził.Na szczęście zaprawiona w bojach cierpliwości mam o wiele więcej niż w pierwszych miesiącach. Gdy już myślałam, że wszyscy zdrowi Młody obudził się z plamami na brzuchu i plecach... Dwa dni wcześniej zaserwowałam mu pierwszy raz zupę pomidorową więc byłam przekonana, że one były przyczyną. Podałam wapno i fenistil i wieczorem plamy zbladły. To było tydzień temu i dzisiaj patrzę na swoje dziecko a on w jeszcze większych plamach niż poprzednim razem. Zaraz po pierwszym mleku pojechaliśmy na dyżur do przychodni. Stwierdzono jakiegoś wirusa. Sama nie wiem, ale jakoś mi się to nie podoba. Plamy są bardzo widoczne, gdy jest rozgrzany, np po spaniu. Potem troszkę bledną żeby znowu nabrać koloru.... Temperatura 37 więc wzrosło jedynie o 4 kreski. Ponoć pani doktor miała kilka dzieci z wysypką na dyżurze. Zapisano fenistil, dicoflor i zalecono kontrolną wizytę u swojego pediatry. A jakże.. Z samego rana będę dzwonić, bo martwię się. Nic nowego do jedzenia nie dostawał, proszku nie zmieniałam. Martwię się bardzo i nie mogę sobie darować, że tydzień temu pomyślałam że to pomidor, który jest bardzo uczulający. Może już wtedy byśmy się tego pozbyli. Nienawidzę jak dziecko choruję, cała wtedy jestem postawiona na baczność i w stanie gotowości.... Tak przy okazji E skończył tydzień temu 10 miesięcy, czas myśleć o imprezie urodzinowej :)

21:00, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »