RSS
czwartek, 31 października 2013

Droga M,

No i trwa 36 tydzień ciąży. Byłam dzisiaj u lekarza i bardzo się zmartwiłam bo okazało się że Młody nie przybiera na wadze tyle ile powinien. Oczywiście jest możliwość, że te cholerne maszyny wcześniej policzyły za dużo ale mimo wszystko lekarz zdecydował się włączyć kolejny lek. Niestety są to zastrzyki które będę musiała sobie sama robić w brzuch ale czego się nie robi dla dziecka. Już wiem, że będę miała problem ze sprawieniem samej sobie bólu dlatego zastrzyki zobowiązał się robić mój Mąż. Mam nadzieję, że te leki poprawią ukrwienie. W poniedziałek jestem umówiona na wizytę w szpitalu na sprawdzenie przepływów przez łożysko a za tydzień kolejna wizyta u ginekologa. Rozwarcie nadal się robi. Lekarz się tym nie martwi, bo twierdzi że w moim przypadku wystarczy odstawić Fenoterol i pójdzie szybciutko i w jego opinii powinno być gładko. Odstawienie leku zaplanował za 2 tygodnie, kiedy rozpocznie się 38 tydzień. Wskaże mi dokładny dzień w którym mam je przestać brać. Mówił jakby był w stanie wyliczyć co do dnia rozpoczęcie się akcji. Miałam kupić cukierki dla dzieci wracając od lekarza ale z tego wszystkiego wyleciało mi z głowy. Poproszę męża. Mi dzisiaj jest smutno i nie ukrywam że jak przyszłam do domu to siadłam i się poryczałam bo od początku coś nie tak, a to plamienia,a to skurcze. Nie mam dzisiaj nastroju :(

środa, 30 października 2013

Droga M,

W zeszłym roku na Halloween dzieci sąsiadów nas zaskoczyły. Przyszły przebrane i coś tam o psikusach mówiły. Cóż to była za masakra, bo nie ogarnialiśmy takich akcji jak chodzenie z dziećmi po domach. Nie mieliśmy ani jednego cukierka. Dzieciom było przykro, bo się przebrały a tu przysłowiowa dupa. Poleciałam do sklepu po słodycze i poszliśmy je wręczyć. Nauczona zeszłorocznym doświadczeniem postanowiłam się przygotować na jutrzejszy dzień, choć nie lubię Halloween i nie uznaję ale co tam. Chodzi przecież o radość dla dzieci. Mimo sennego dnia wstałam i dzielnie zaczęłam przygotowywać dla nich babeczki.I upiekłam :)  Jeszcze jutro wracając od ginekologa kupię cukierki, bo cuksy to zawsze cuksy :) I mogą przychodzić, tym razem nie będzie mi głupio :) A Syn kręci się i wierci a mi coraz ciężej. Mam wrażenie że kłuje mnie cała skóra na brzuchu a zwłaszcza między biustem a pępkiem. Nie wiem o co chodzi ale od jakiegoś czasu to odczuwam i nie jest to przyjemne.  

Tagi: babeczki
21:23, rozmowyzm
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 października 2013

Droga M,

Słaba noc za mną. Biorąc pod uwagę zmianę czasu zasnęłam dopiero o 7 rano!!! O 10 obudził mnie telefon więc sobie nie pospałam. Masakra jakaś. Teraz sąsiad wymienia drzwi wejściowe i nie mam co liczyć na drzemkę, w takim hałasie nie da rady. Od kilku dni "chodzą" za mną naleśniki i postanowiłam sobie zrobić. I w sumie mogłam się tego spodziewać, bo jakoś mi nie poszło i sobie nie pojadłam. Zła byłam, bo tylko bałaganu narobiłam i skurczy dostałam od stania w tej kuchni. Teraz sobie leżę, Syn ma czkawkę a ja liczę na to że jeszcze zasnę. Mam nadzieję że noc i poranek nie są zapowiedzią słabej reszty dnia :) 

Edit:)

Otóż jestem szczęśliwą posiadaczką ważnego dowodu osobistego!!!! Super, teraz już mogę rodzić, w szpitalu mnie przyjmą :) No i na poczcie będę mogła odbierać przesyłki męża. Przesyłki męża to zazwyczaj moje przesyłki ale konto na allegro jest na niego. No! Bo mi ostatnio babsko nie wydało paczki, bo nazwisko  i adres na moim dokumencie inne były a akt małżeństwa to dla niej nie dokument :)

No i za kilka lat powiem " Zobacz synu, Twoja matka jak robiła to  zdjęcie do dowodu nosiła Cię pod sercem  8 miesięcy. On odpowie, że nie wyglądam jakbym była w zaawansowanej ciąży. Na co ojciec mu odpowie " bo Twój ojciec to dobry fotograf a matka znała tajniki makijażu" :)

Rzeczywiście nie widać tych 14 dodatkowych kilogramów :) Generalnie myślałam że wyjdzie gorzej :)

A i płyta dotarła "kołysanki utulanki"  w wykonaniu Magdy Umer i Grzegorza Turnaua. Długo grzebałam w internecie zanim znalazłam składankę która by mi odpowiadała. Oczywiście moja ulubiona Kołysanka dla okruszka która jest dla mnie wyciskaczem łez bardziej podoba mi się w wykonaniu Seweryna Krajewskiego ale co tam. Niech syn słucha zanim się urodzi, może będzie mi szybciej zasypiał potem :)

Tagi: kołysanka
12:29, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
piątek, 25 października 2013

Droga M,

Trwa 35 tydzień i jakoś nie mogę się w tym tygodniu odnaleźć. Najchętniej tylko bym spała i jadła. W nocy najlepiej śpi mi się od 4 a wcześniej to tylko drzemki łapię. W tym tygodniu miałam takie wielkie plany a tu dupa... zapadłam w sen zimowy :) Gdzieś wyczytałam, że ten wilczy apatyt może wynikać z magazynowania energii przez organizm w celu przygotowania do dużego wysiłku. Oj.... czy ja wspominałam kiedyś że mam niski próg bólu? :)

Właśnie skręciliśmy łóżeczko, zakupiliśmy materac, oraz materiał na zasłonkę, zaczęłam pakować torbę do szpitala i jestem w kropce bo torba okazuje się za mała, chyba będę musiała pożyczyć większą. Zaczęłam też prasować ubranka syna, zaczęłam od tych które zabieram ze sobą do szpitala plus pieluchy tetrowe i pościel. Nienawidzę prasować.  Myślałam, że jeśli chodzi o ciuszki Syna to uczucie nielubienia nie będzie mi towarzyszyło. Otóż nic to nie dało. Jak nie lubiłam prasować, tak nie lubię nadal. Mam nawet takie przemyślenia że te mikro ciuszki prasuje się jeszcze gorzej jak ciuchy dla dorosłych. Z tej strony wyprasuje, to z tej pogniotę. Masakra jakaś. To chyba moje pierwsze i ostatnie takie wielkie zorganizowane prasowanie. Póki co mam zamiar sobie jeszcze poodpoczywać w domu póki mogę. Tak na prawdę to większość mamy już gotowe, imię też od dawna wybrane. Nic tylko rodzić :) Ale jeszcze niech da nam minimum 2 tygodnie.  Zauważyłam że skurcze są jeszcze solidniejsze niż wtedy kiedy zaczęła się rozwierać szyjka a i podbrzusze jak na miesiączkę zaczęło mnie pobolewać. No i jest jeszcze jeden symptom ale mniej apetyczny dlatego pozwolę sobie o nim nie wspomnieć :)

wtorek, 22 października 2013

Droga M,

Znowu męczy mnie bezsenność. Dwa dni temu powodem były silne i bardzo regularne  skurcze. Ustąpiły dopiero nad ranem. Pierwszy raz byłam przekonana, że to może być poród. Nie spałam całą noc i starałam się nie panikować. Zastanawiałam się czy budzić męża. Jestem z siebie bardzo dumna, że nie poniosły mnie emocje. Następnego dnia bardziej się oszczędzałam. Problemy ze snem wynikają też z myśli które mnie nawiedzają gdy zapada ciemność. Z racji tego że poród już niedługo rozmyślam jak to będzie. Praktycznie nic innego mi się nie śni jak poród. Pewnie dlatego że trochę się obawiam że jednak zdarzy się to szybciej ze względu na tą skracającą się szyjkę. Oby te leki jeszcze podziałały.  Postępy w kwestii remontu są bardzo duże. Kuchnia jest w sumie skończona poza kilkoma pierdółkami które nie przeszkadzają z niej korzystać. Pokój Młodego wymalowany, meble skręcone, ciuszki poprane. Wystarczy poprasować i spakować torbę do szpitala. Bardzo nam się podoba pokój syna. Dwie ściany pomalowaliśmy na kolor błękitny, dwie zostawiliśmy białe. Fajnie to wygląda i przede wszystkim jest bardzo jasno. Na niebieskiej ścianie Zdolny Mąż malował z szablonu białe samochody, na białej będą niebieskie. Do tego piękna lampa  drewniany samolot. Jak już wszystko będzie pomyte i na 100 % gotowe na przyjęcie syna będzie wyglądało z pewnością jeszcze lepiej. Chcę zamówić jeszcze wycinane z drewna stojące litery na półkę. Achhh, no jak dla mnie jest uroczo ale moja ocena może nie być sprawiedliwa :) 

czwartek, 17 października 2013

Droga M,

Byłam dzisiaj u lekarza i jeszcze nie rodzę. Tabletki powstrzymały rozwieranie szyjki więc jeszcze chwilę powinnam wytrzymać. Młody waży około 2407 g, czyli rzeczywiście ostatnio sporo przybrał. Zaczęłam to odczuwać na moim wzgórku łonowym. Boli strasznie i to nie taki ból jakby mnie kość bolała tylko jakbym miała otwartą ranę między nogami. Lekarz mi to dzisiaj wszystko ładnie wyjaśnił. Syn ma sporą głowę jak na ten tydzień i przez to napiera na macicę a macica na kości i stąd to uczucie. Powiedział, że jak robią cesarki to czasem widać wielkie odgniecenia na macicy od główki. Niestety nie ma na to rady, a szkoda bo uprzedzał że ten miesiąc ostatni może być pod tym względem jeszcze cięższy bo syn przybiera na wadze. Jakoś dam radę ale chodzi się ciężko. Miałam okazję jechać dzisiaj tramwajem i oczywiście nikt mi miejsca nie ustąpił. Masakra jakaś, jestem zdruzgotana. Na szczęście po kilku przystankach zwolniło się miejsce. Potem do tramwaju wbiegła starsza pani no i gówniarz się w końcu zreflektował i ustąpił miejsca babci. Mi nie chciał, ale niech mu będzie. Babcia zadyszana usiadła, podziękowała za ustąpienie miejsca i przystąpiła do zaczepiania kobiety na przeciwko. Sąsiadka wystartowała z dobrą radą pt proszę w tym wieku tak nie biegać. Babcia powiedziała że stara jest, ma 88 lat a nogi jakoś dzisiaj pozwalają jej chodzić, że bolą mniej. Pomijam fakt że babcia w tym wieku jest bardziej żwawa ode mnie :) Pani z naprzeciwka przejęta sprzedała komplement że w życiu by nie powiedziała że ma tyle lat, ale mimo wszystko niech nie biega bo jeszcze jej serce stanie i co wtedy. I co wtedy babcia powiedziała? " Ja to bym chciała umrzeć ale jakoś tak się nie składa."Mąż jej zmarł niedawno i ona to nie chce tak już sama żyć. Zaduma mnie złapała bo na pozór babcia wesoła, uśmiechnięta a tak naprawdę tęskni straszliwie. Podziwiam ją bo mi bardzo dużo czasu zajęło aby się zacząć uśmiechać po tym jak Ciebie zabrakło. Długo się starałam aby nabrać znowu ochotę na życie i dlatego mimo tej zadumy uśmiecham się bo niedługo powitamy nowe życie w naszym domu. Póki co całe 2407 g miłości jest we mnie. Miłość nigdy wcześniej nie była tak bardzo mierzalna :) 

13:12, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 14 października 2013

Droga M,

Emocje mnie dzisiaj przytłoczyły. Czuję się średnio ale zdecydowałam się pojechać zobaczyć porodówkę. Straszecznie gorąco tam było, tak jak zapowiadali no i słabo mi się zrobiło, razy dwa. Pierwszy raz zaraz po tym jak zobaczyłam łóżko porodowe, drugi gdy zobaczyłam jak dziewczyna po oddziale przygięta w pół szła. Normalnie albo poczułam jej ból albo mnie coś zakuło dotkliwie. Generalnie nie było tak źle, ale te temperatury mnie tam wykończą. Żałuję że kupiłam gruby szlafrok, najwyżej nie będę z niego korzystać. Postanowiłam w tym tygodniu dokończyć kupowanie wyprawki. Dzisiaj kupiliśmy łóżeczko. Został jeszcze materac i jakieś pierdółki. W sobotę wielkie malowanie pokoju Młodego i skręcanie mebelków, pranie ciuszków i pakowanie torby. Czas się wziąć za to bo mi to spokoju nie daje. Jutro używam nadludzkiej siły i idę złożyć wniosek o wydanie dowodu, może uda mi się go odebrać przed porodem. Jakoś mnie dzisiaj strach obleciał, pewnie każda go czuje. Wiem że będę spokojniejsza gdy przygotujemy te wszystkie rzeczy tylko że łazić mogę średnio a mąż czasu nie ma w ogóle. Zaległości straszne mu się zrobiły w zleceniach przez ten remont ale przynajmniej kuchnia już stoi. W niedzielę znalazłam siłę na pół godzinne wyjście do lasu aby zrobić kilka zdjęć do kolekcji ciążowej. Od samochodu kilka kroków i jakże fajną sesję udało nam się zrobić :) Będzie fajna pamiątka.

piątek, 11 października 2013

Droga M,

Wczoraj miałam okazję zaobserwować pierwszą czkawkę u syna :) Wcześniej mnie pytano o wrażenia ale nie miałam pojęcia co mam powiedzieć, gdyż czegoś takiego nie zaobserwowałam. Słyszałam tylko, że nie da się tego pomylić z niczym innym. Rzeczywiście, nie ma szansy aby pomylić to z kopaniem, rozpychaniem, szturchaniem itp. Brzuch podskakuje w bardzo równych odstępach przez kilka minut. Dopiero wtedy odpaliłam google, bo żem pomyślała że zjadłam coś co tą czkawkę spowodowało. Ponoć dziecko w łonie matki nie odczuwa tak nieprzyjemnie czkawki jak człowiek dorosły. Wyczytałam również, że czkawka świadczy o tym, że układ nerwowy dziecka nie jest jeszcze gotowy aby przyszło na świat. Hmmm, pewnie co osoba to inna opinia. Póki co trwa 33 tydzień, leki łykam, staram się oszczędzać więc myślę że jeszcze go tam w środku przytrzymam. Wczoraj po solidnym kopnięciu złapał mnie straszny ból jak przy mega silnym okresie. Aż się przestraszyłam ale nie był on jednoczesny ze skurczem. Ból był taki że aż mnie na sekundę zemdliło. Nie było to przyjemne ale w sumie to nie dziwne że czasem coś zaboli skoro w macicy mam 2 kilogramowego nowego młodego człowieka :) 

Tagi: czkawka
13:35, rozmowyzm
Link Komentarze (9) »
wtorek, 08 października 2013

Droga M,

No i mija dzień za dniem a każdy dzień na wagę złota. Po sklepach łazić nie za bardzo mogę, więc kołderkę i poduszkę zamówiłam przez internet, podownie jak pościel. Znalazłam dokładnie taką jaką chciałam, czyli błękitną w białe małe groszki i cena też mi się podobała ( 27 zł) Właśnie stwierdziłam że po dzisiejszych zakupach czas zacząć liczyć kasę bo jeszcze trochę do kupienia zostało. Poniosło mnie dziś :) Zamówiłam rekwizyty do sesji noworodkowych, przede mną jeszcze dokupienie kilku czapeczek. Nie chciałam kupować wcześniej aby nie zapeszać. Mam tylko takie większe, na roczne dzieci. Teraz nadejdzie czas na fotografowanie naszego prywatnego modela. Już jestem pewna, że będzie to najbardziej obfotografowane dziecko na świecie :) Nie ukrywam, że rekwizyty kupuje głównie pod syna. Ale nie chcę przesadzić, bo najładniejsze zdjęcia noworodków moim zdaniem to te, gdzie nie ma za dużo rekwizytów, bo jak potem dziecku wytłumaczę, że zrobiliśmy mu zdjęcie np w skrzynce po Whisky. Całe szczęście że w przypadku ubranek poratowała nas Sis i Szwagierka. Sporo kupiłam też używanych. Młody szaleje a dzisiaj pół dnia oglądałam filmiki z usg 3d z 21 tygodnia. Z pewnością wygląda troszkę inaczej, bo wtedy taka chudzina z niego była. Staram się odwracać uwagę od złych myśli dlatego próbuję zająć czymś głowę. A pogoda za oknem piękna, aż chciało by się na spacer wyjść.

14:23, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
niedziela, 06 października 2013

Droga M,

Od wczoraj znowu się te cholerne skurcze zaczęły, znowu częste i znowu silne. Boli mnie już cały brzuch. Już byłam pewna, że wypowiedziane w złości życzenie że wolałabym być w szpitalu a bym miała lepszą opiekę się spełni. Obym się następnym razem w język ugryzła. Na szczęście szpital póki co nie jest konieczny. Lekarz zwiększył mi dawkę Fenoterolu i miejmy nadzieję, że pomoże. Uspokoił mnie że skurcze mimo wszystko będą się pojawiać ale nie powinny powodować skracania szyjki. A i ćwiczenia w szkole rodzenia mam sobie odpuścić. Ciekawe czy delirka po zwiększeniu dawki leku też będzie większa :/ Wytrzymam, aby tylko syn miał więcej czasu na przygotowanie się do przeprowadzki do swojego pokoju. Ciężko mi ale na szczęście mąż mi pomaga. Wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam. 

14:45, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2