RSS
środa, 29 października 2014

Droga M,

Wczorajszy dzień zapamiętam do końca życia... Niestety :( Chwilę grozy przeżyłam gdy E jadł sobie spokojnie jabłko i nie widziałam że brał gryz za gryzem gdyż siedział mi na kolanach a ja pisałam smsa... W pewnej chwili zaczął się krztusić. Długo się nie zastanawiając położyłam go na kolanach z głową w dół i stukałam w plecy aby ułatwić mu odkrztuszenie. Nic nie pomagało a On robił się coraz bardziej czerwony :( W pewnej chwili poczułam jak słabnie. Wpadłam w panikę. Nadal trzymając go z głową w dole poleciałam do sąsiadki aby dzwoniła na pogotowie. Z tego wszystkiego zapomniałam że telefon mam blisko siebie. Na klatce schodowej kontynuowałam swoje działanie i zaczął oddychać i głośno płakać. Weszłam do domu, usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać razem z nim. Trzęsłam się jak galareta a on przytulał się przestraszony. Do tej pory dochodzę do siebie, jak sobie tylko przypomnę tą chwilę gdy słabł w moich rękach skóra mi cierpnie i znowu zaczynam płakać. Byłam wtedy przekonana, że Syn umiera mi na rękach :( Nikomu nie życzę takiej sytuacji. Jestem durna, że zamiast obserwować każdy gryz jabłka zaufałam że będzie jadł powoli i nie skupiłam się dostatecznie. Od dziś zaszły u nas pewne zmiany. Nie ma jedzenia poza fotelikiem. Cokolwiek mu podaje, kaszkę, kanapkę, banana siedzi na przeciwko mnie. Wiem że teraz będę na tym punkcie przewrażliwiona i myślę że będzie to całkiem normalne. Wymyśliłam też aby na to spotkanie mam które mamy dwa razy w tygodniu, zamiast ćwiczeń zaprosić ratownika medycznego aby przeprowadził wykład z ćwiczeniami pierwszej pomocy. Zapłacę każde pieniądze aby się do perfekcji nauczyć jak uratować swoje dziecko. A tymczasem idę popatrzeć jak śpi mój Syn, mój skarb największy. Kocham go tak bardzo, że nie umiem tego opisać słowami. Jak nie śpi to z rąk go prawie nie wypuszczam. Droga M, czuwaj nad nami, dziękuję Tobie, Bogu, losowi i każdemu komu się da, że wczorajsza sytuacja skończyła się dla nas pozytywnie. DZIĘKUJĘ!

Dobranoc.

20:50, rozmowyzm
Link Komentarze (7) »
piątek, 24 października 2014

Droga M,

Oj dzieje się u nas ostatnio... oj dzieje :) Całe szczęście że dzieje się dobrze, ale o tym kiedy indziej. Póki co planuję imprezę roczkową bo to już wkrótce. Talerzyki, obrusiki, girlandy i inne duperele zakupione, teraz opracowuję menu dla 21 osób. Dobrze że Mężu dzień przed imprezą weźmie dzień wolnego i mi trochę pomoże. No i był pierwszy kroczek na roczek :) A dokładnie dwa kroczki, które coraz częściej się zdarzają. E rozwija się tak szybko że nie mogę się nadziwić. Z nowości to założyłam funpage na facebooku z fotografią dziecięcą i to też pochłania trochę mojego czasu, najczęściej między 22:00 a 24:00 bo wcześniej się po prostu nie da. Cały czas myślę o nowych aranżacjach na sesje i wydaje kupę kasy na gadżety, ostatnio nawet za dużo. Muszę przystopować :)

10:50, rozmowyzm
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 06 października 2014

Droga M,

Wczorajsza informacja o śmierci Ani Przybylskiej całkowicie rozłożyła mnie na łopatki. Pamiętam jak kiedyś oglądałam jakiś wywiad w tv z nią i pomyślałam że to niesprawiedliwe, że nie dość że piękna to jeszcze dowcipna a i inteligentna się wydawała być, no i ta figura po ciążach... wpatrywałam się wtedy w telewizor i zazdrościłam. I głupia byłam strasznie, bo nie wolno innym zazdrościć. Trzeba się umieć cieszyć tym co się ma i dopiero wtedy można poczuć się szczęśliwym. I tak wczoraj siedziałam na kanapie i dumałam nad kruchością życia, nad wytłumaczeniem takich sytuacji i o jej dzieciach myślałam. A potem natknęłam się na wywiad w którym przyznała się, że skrycie obawia się że umrze przedwcześnie że dzieci osieroci i że już nigdy nie będą takie beztroskie. Łzy pociekły bo miejsce matki jest przy dzieciach. Nie mogę rozmyślać o śmierci, chcę rozmyślać o życiu i uwierzyć w to bezapelacyjnie że będę żyła długo, że rodzinę powiększę, że będziemy zdrowi, że będę widzieć pierwszy dzień w szkole, że będę się stresować ich maturą, że będę siwieć ze stresu że spóźniają się z imprezy u znajomych ( Ha! chyba do 30 tki będę zawozić i odwozić! ) Że będę na ich ślubie, jeśli zechcą go brać, że zobaczę swoje wnuki. Chcę myśleć o długim i szczęśliwym życiu na wypadek gdyby się okazało, że trochę to tak jest że przyciągamy to czego się najmocniej boimy. A coś w tym może być. Mimo że nadal łza w oku mi się kręci to kieruję  się w stronę życia a Ty Aniu odpoczywaj w spokoju i czuwaj nad swoimi dziećmi bo los zabrał Cię im zbyt szybko.

20:16, rozmowyzm
Link Komentarze (3) »